poniedziałek, 23 lutego 2015

Rozdział 6

Mamy nadzieję,że rozdział Wam się spodoba! 
Miłego czytania! <3 /D&M
------------------------------------------------------------------------------
Koncert jak zawsze świetny. Fanki które piszczą i płaczą na każdy ruch Dawida. To jest coś czego nie da się opisać słowami...
Zaraz po koncercie poszliśmy jeszcze na chwile do hotelu po nasze rzeczy razem z Kwiatkowskim.
-Co to są za dźwięki ?- zapytałam przerażona gdy szliśmy korytarzem do pokoju.
-Hahahah, szybki numerek.-śmiał się
-Boże.. ci ludzie muszą to robić w takich miejscach?
-E tam, robią w gorszych
-Widzę że obeznany jesteś -zachichotałam pod nosem
-A ty nie?-zdziwił się
-Jakoś niespecjalnie mnie to interesuje.
-Szkoda, fajne uczucie... -rozmyślał
-Weź przestań -zaśmiałam się
Weszliśmy do pomieszczenia, trochę ogarnęliśmy łóżko.
-Kurwa zaraz im zapukam do drzwi jak nie przestaną-mówiłam gdy Kwiatkowski nie mógł przestać się śmiać ze mnie.
-Zostaw ich w spokoju, niech się nacieszą przyjemnością
-Głupek-walnęłam go w ramię po czym zaczęłam się śmiać.
-Serio mówię
-Dobra, chodźmy stad jak najszybciej -zamknęliśmy pokój i kierowaliśmy się w stronę recepcji by oddać klucz.
***
Wróciliśmy do Warszawy jakoś w nocy jakoś w nocy, nikomu nie chciało się jechać do mnie do domu, więc zostaliśmy wszyscy u Dawida. Najgorsze było to że było jedno dwuosobowe łóżko a nas czterech. Ja, Kwiatkowski, Pilewicz i Wrzosek. Super po prostu!
-I co teraz? Kto leci na podłogę?-zaśmiałam się
-Ty śpij z Dawidem na łóżku, pewnie będzie się cieszył-odezwał się cynicznie Igor
-Nie rozumiem o co ci chodzi..
-Nie ważne- wyszedł z pokoju.
Wiedziałam że muszę z nim porozmawiać więc szybko powędrowałam za nim.
-Ej, powiesz mi co cię ugryzło czy nie?
-Mówiłem Ci już, że nieważne!
- A może dla mnie tak? Jesteś moim przyjacielem i chcę Ci pomóc
- Ale to już jest bez znaczenia- powiedział opierając się o blat w kuchni. Podeszłam do niego i przytuliłam z całej siły
- Będzie dobrze, jak będziesz chciał pogadać to możesz zawsze do mnie przyjść. - powiedziałam i uśmiechnęłam się szeroko, jego oczy były przepełnione bólem, rozpaczą, nie mogłam zrozumieć o co tak na prawdę mu chodziło.
-Ja pójdę do domu. Jutro się nie spotkamy bo mam ważne spotkanie ale jak będę miał czas to zadzwonię -cmoknął mnie w policzek i wyszedł.

***
Byliśmy głodni więc Dawid zamówił jaką pizze, po 30 min ją przywieźli. Rzuciliśmy się na nią jak Reksio na szynkę... 
-Dawid, nie dobrze mi.. -Jęknęłam
-Co ci jest? Morze czerwone ?-zaśmiał się
-Nie, żołądek mnie boli..-mówiłam cicho
-Dam ci krople jakieś -po chwili przyniósł mi na łyżce krople żołądkowe i coś do popicia.
Położyłam się na łóżku, po czym szybko się zerwałam do łazienki. 
-Masz-Kwiat podał mi kubek z wodą
Nagle do łazienki wbiegł Wrzosek który tak jak ja zaczął wymiotować.
-Ty też?-zaśmiał się Dawid.

***
Leżeliśmy z Sebą wyczerpani na łóżku w sumie to tylko ja bo on już spał a Kwiatkowski cały czas mi coś donosił. Fajnie mieć służącego haha.
-Jak się czujesz?-zapytał z troską kładąc się na skraju łóżka obok mnie.
-Średnio-wybełkotałam
-Trochę moja wina.. 
-Czemu? Weź przestań już się obwiniać
-Ja ją zamawiałem..
-No i co..to nie twoja wina-wtuliłam się w niego

*Oczami Dawida*
Gdy Blanka mnie przytuliła, mogłem tak całe życie już leżeć. Jeszcze bardziej się w nią wtuliłem i nie odrywałem. Zasnęliśmy w tej pozycji. 

***
Rano obudziłem się razem z Wrzoskiem w łóżku..ciekawe gdzie Blanka, oby nie znowu w łazience! Wstałem i poszedłem do kuchni, ku mojemu zdziwieniu nic jej nie było. 
Stała oparta o blat pijąc wodę.
-Ooo wstała królewna?
-A no -uśmiechnęła się
-To naszykujemy śniadanie, chodź.
Wyciągnęliśmy wszystko i siedliśmy do stołu.
-Czemu nic nie jesz?
-Wole nie, bo te kanapki były robione przez ciebie..
-To sobie zrób sama-burknąłem
-Ej żartuje przecież-zaśmiała się -nie jestem głodna-dodała
-Musisz coś zjeść
-Ale nie jestem głodna
-Ale musisz chudzino!-rzuciłem w nią rzodkiewką
Blanka coś tam przełknęła i poszła się przebrać, a ja dokończyłem moje śniadanie i wróciłem zajrzeć do Wrzoska czy jeszcze żyje. Spał, więc nawet go nie budziłem.

***
Po godzinie Sebastian się obudził więc stwierdziliśmy że idziemy na jakiś spacer a później do maka na obiad.

*Oczami Blanki*
Już trochę lepiej się czułam, ale nadal będę uważać na to co jem. Chodziliśmy po parku już dłuższy czas. 
-Chodźcie usiądziemy przy jeziorze na chwilę-powiedziałam po czym udałam się szybkim krokiem w ta stronę. 
- Dlaczego tak szybko szłaś dziewczyno? -spytał Kwiat kiedy dołączył do mnie i usiadł na trawie 
- Jezu Blanka to maraton miał być czy co? - zapytał zmęczony Wrzosek i stanął przed nami. 
Chciałam się położyć żeby złapać trochę słońca ale moje plany zakłóciły czyjeś krzyki wołające moje imię. Stanęłam szybko na nogi i zaczęłam się rozglądać.  Po chwili dostrzegłam znajomą mi sylwetkę idącą w moim kierunku
- Blanka to ty? - spytała dziewczyna i wtedy zobaczyłam dokładnie jej buzię, to była moja koleżanka ze szkoły tanecznej z Kołobrzegu. Dawid z Wrzoskiem stanęli nagle za mną i patrzyli na dziewczynę
- Boże Ola co tutaj robisz-spytałam i przytuliłam dziewczynę
- przyjechałam niedawno ale jutro już wracam, musiałam pozałatwiać parę spraw
- Cieszę się, że Cie widzę jak zespół? 
- Całkiem, całkiem, ale brakuje nam ciebie nie myślałaś może o powrocie? 
Twoje ciało idealnie nadaje się do tej choreografii 
- Nie Ola, nie wracam, strasznie żałuję odejścia ale tak już musiało być. A tak w ogóle to, to jest Dawid a to Sebastian, chłopacy to jest Ola
- Miło mi was poznać, ale niestety nie mogę dłużej zostać mam ważne spotkanie. Blanka jak będziesz u nas to przyjdź na próbę, cześć-powiedziała ciepło i poszła
Chłopacy patrzyli się na mnie ze zdziwieniem.
- kto to był? - spytał Dawid 
- Moja trenerka, dawna 
- Ćwiczyłaś coś? - zdziwił się Wrzosek 
- Tak, tańczyłam przez dłuższy okres mojego życia. 
- To dlaczego wyjechałaś? 
- Głównie to dlatego że tu jest więcej możliwości, ale jeszcze jedna sytuacja zmusiła mnie na przyjazd, to co idziemy coś zjeść?- spytałam i zabrałam torebkę która leżała na trawie.
-Ok, chodźmy-ruszyliśmy w stronę maka

***
Kwiatkowski i Wrzosek nie chcieli siedzieć w domu więc pojechali na jakąś imprezę. Ja nie miałam ochoty ale też nie mogłam, bo jutro mam szkołę, więc zaraz jak wyszli wróciłam do domu mojego brata. 
Odrobiłam lekcje, trochę się pouczyłam i poszłam pooglądać telewizje.
Było już około 20, nagle zadzwonił mój telefon. Igor,nacisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam go do ucha.
-Siemka-powiedziałam
-Gdzie ty jesteś?-powiedział szybko
-No u mnie w domu a co?
-Dawid i Wrzosek też tam są? Bo nie ma ich w mieszkaniu.
-Nie, sama jestem 
-Co?Jak to?Gdzie oni są kurwa?-mówił jak katarynka
-Igor, spokojnie, nic mi nie jest. Oni gdzieś pojechali a ja nie chciałam bo mam jutro szkołe.
-I tak dostaną opierdol, zaraz u ciebie będę!
-Nie musisz, za nie długo idę spać.
-Musze, rano do szkoły cię odwiozę.
-Dobrze uparciuchu 
-To za chwilę będę pa
-Pa-rozłączyłam się

*Oczami Igora*
Co za idioci, jeśli by jej się coś stało to Bartek by nas zabił..Ciekawe gdzie oni teraz są, pewnie bawią się w jakimś klubie i mają wszystko w dupie.
-Czemu zostawiliście Blankę samą?-zadzwoniłem do Wrzoska
-Coś się z nią stało? Co jej jest?-ledwo go słyszałem bo muzyka była bardzo głośno
-Nic, mieliście się nią opiekować a wy sobie imprezujecie-krzyknąłem
-Spokojnie, ona nie jest małym dzieckiem...
-Ale obiecaliśmy Bartkowi że będziemy się nią opiekować!
-Dobrze, nie spinaj tak. Jutro do niej pojedziemy.

***
-Pakuj się do tego auta bo do szkoły się spóźnisz..-krzyknąłem
-Już jestem, Pigor -zaśmiała się
Zawiozłem ją pod budynek i pojechałem na spotkanie w związku z letnimi obozami fanowskimi Dawida.
--------------------------------------
Komentujcie <3

wtorek, 17 lutego 2015

Rozdział 5

Mamy nadzieje, że rozdział Wam się spodoba.Komentujcie <3 /M&D
________________________________________________________

   *Oczami Blanki*
Zjedliśmy śniadanie i zaczęliśmy się zbierać. Wrzosek wziął auto Bartka więc musieliśmy wracać busem razem z całym bandem. Pożegnałam się z wszystkimi i weszłam do pojazdu. Było wolne miejsce obok Igora więc postanowiłam że tam usiądę.
-Mogę?-zapytałam dla upewnienia.
-Jasne, siadaj.-uśmiechnął się
-Fajny ten wasz bus -zaśmiałam się
-No wiadomo.. -również się zaśmiał
-Nie wiesz gdzie Dawid?-dodał
-Nie, skąd mam wiedzieć.. na fajce pewnie.-wstałam żeby ściągnąć bluzę.
-No nie wiem.. to co dziś zobaczyłem-głupkowato się uśmiechnął
-Wygłupialiśmy się tylko..
-Jasne
-Pomiędzy mną a Dawidem nic nie ma.. rozumiesz..? -podniosłam głos
-Spoko, nie spinaj się. Żartowałem tylko -odpowiedział spokojnie.
Przerwał nam Kwiatkowski który właśnie wszedł. Mam nadzieje że nie słyszał o czym rozmawiamy.
-Usiądę za Tobą -powiedziałam do Igora po czym przełożyłam torebkę dwa miejsca do tyłu i usiadłam tam.
-Pokłóciłaś się z nim? -podszedł do mnie Dawid
-Nie -pisnęłam
-To dobrze -odparł i wrócił na swoje miejsce

                                                                          ***
Minęło kilka dni od koncertu, dziś Bartek leci na Malediwy razem z Olgą. Będę sama w domu, no nie taka sama bo Igor z Dawidem i Wrzoskiem będą mnie odwiedzać. Codziennie któryś będzie u mnie spał, żebym nie była sama.
Przyjechaliśmy na lotnisko spóźnieni, pożegnaliśmy się, chwile jeszcze czekaliśmy aż znikną gdzieś w odprawie po o czym wróciliśmy do domu mojego brata.
-Słuchajcie, może idziemy gdzieś to klubu albo coś?-zapytał Kwiatkowski
-No okej-wszyscy się zgodziliśmy
-Tylko się przebiorę-wstałam i poszłam zmienić ciuchy.
-Dobra, jestem gotowa- zeszłam na dół do chłopaków


 -Tylko Bartek pojechał i od razu się inaczej ubierasz- poruszał brwiami w dół i w górę rozbawiony Igor
-Mogę się przebrać w dresy..
-Oj nie, w tej miniówce wyglądasz lepiej -wyszczerzył się.
Ubraliśmy buty i wyszliśmy z domu. Podjechaliśmy jeszcze na chwile pod dom Dawida bo coś tam potrzebował.

                                                                      ***
Już od jakiś 20 minut byliśmy w klubie, ja rozmawiałam z Wrzoskiem a Igor i Kwiat byli na gdzieś parkiecie. Nieźle się bawili, widziałam jak koło Kwiatkowskiego krąży jakaś laska, a on cały czas ją spławiał.
-Chodź na chwile.-pociągnął mnie Pilewicz 
-Co chcesz?
-Widzisz tą dziewczynę obok Dawida? Ona nie daje mu żyć. Możesz podejść do niego i udawać jego dziewczynę ?
-Yyy?! -Nie wiedziałam co powiedzieć
-No zrób to dla niego
-Pierwszy i ostatni raz żeby mi to było.. -westchnęłam 
Szłam właśnie do niego, ona chyba mnie zauważyła i szybko się do niego przykleiła.

    *Oczami Dawida*
Pilewicz namówił Blankę żeby udawała moją dziewczynę. To chyba najlepszy sposób na to by ta laska się ode mnie odwaliła. Gdy Blanka do nas podeszła, ona momentalnie się do mnie przytuliła.
-Ej, odwal się od niego-oderwała ją ode mnie
-Bo co?-rzuciła wrednie
-Bo to mój chłopak!-krzyknęła Kukulska
-Uważaj bo ci uwiężę.. -prychnęła
-Nie wierzysz? To patrz- rzuciła po czym namiętnie mnie pocałowała, żeby wyglądało to bardziej przekonywająco pogłębiłem pocałunek i złapałem ją w talij. Może to dziwne ale gdy się oderwała ode mnie... chciałem więcej. Miałem miliard motyli w brzuchu.
-I co? Wierzysz teraz?-uśmiechnęła się sukowato i nie czekając na jakąkolwiek odpowiedź pociągnęła mnie za nadgarstek w stronę baru.
-Dzięki-uśmiechnąłem się do niej.
-Spoko... wisisz mi coś -zaśmiałam się
-Co?
-Jak ja będę potrzebowała pomocy to ty też mi wtedy pomożesz, niezależnie od sytuacji.
-Nie ma sprawy -odparłem
-Ok, to chodź, może zatańczymy co?
-Jasne
   Nawet możemy coś więcej -mówił mi mój umysł. Jednak głupi jestem!, ona  podoba się Igorowi, nie będę zabierał dziewczyny mojemu najlepszemu przyjacielowi.
Byliśmy jeszcze z 2 godziny w tym klubie i wróciliśmy do domu. Dziś miałem spać u Blanki ale odstąpiłem Igorowi. Chciałem jakoś odpocząć, może gdy nie będę jej widział kilka dni to zauroczenie wygaśnie?
    *Oczami Blanki*
Dziwnie czułam się po tej całej akcji, nie mogłam przestać myśleć o tym pocałunku, ale przecież musiałam się opanować bo to jest Dawid Kwiatkowski, więc postaram się nie myśleć o nim. Widziałam też, że zrobiło mu się niezręcznie i pewnie dlatego zamienił się 'dyżurem' z Igorem. Dobra to już nie ważne, pożegnaliśmy się z nimi i razem z Pilewiczem weszliśmy powoli do domu.
- Napijesz się czegoś?  - spytałam kiedy weszliśmy już do kuchni.
- Nie dziękuje, gdzie jest łazienka?
Pokazałam mu pomieszczenie i udał się do niego,a ja usiadłam na kanapie w salonie i zaczęłam ogarniać internety.
- Ty też cały czas w telefonie siedzisz? - zażartował Igor, który stał w drzwiach, nie słyszałam kiedy nawet tu przyszedł.
- Nie, przepraszam, pójdę przyszykować Ci łóżko.
Udałam się do pokoju Bartka, pościeliłam łóżko i ogarnęłam lekko pokój. Wróciłam do salonu gdzie leciał jakiś film w telewizorze.
- Co oglądasz ?
- Nie wiem nawet, jakiś horror leci,oglądasz ze mną? - spytał Igor
-Jasne, wezmę jakieś paluszki czy coś i zaraz przyjdę.
Wzięłam jakieś słodkości z szafki i wróciłam na kanapę obok Pilewicza. Oparłam się o niego i wpatrzyłam się w film.
Gdy się skończył włączyliśmy następny i jeszcze następny. Było około 6 nad ranem.
-Dobra, ja się poddaję - zaśmiałam się -idę spać- dodałam
-Dobra, ja w sumie już nie idę spać. Za 2 godziny muszę z Kwiatkowskim jechać na koncert.
Weszłam pod kołdrę i momentalnie zasnęłam.

                                                                      ***
-Halo, Ziemia do Blanki - krzyczał i machał ręką przed moimi oczami Dawid.
-Jezu, daj żyć- schowałam się pod kołdrę.
-Wstawaj, śniadanie już jest!
-Człowieku.. ja 2 godziny temu położyłam się spać.
-Nie obchodzi mnie to, wstawaj jeść chudzielcu bo zaraz jedziemy.
-Co? Gdzie jedziemy ?
-No na koncert, Igor ci nie mówił ?
-A rzeczywiście - przypomniało mi się
-Chodź- ściągnął ze mnie kołdrę
Wszystko fajnie, tylko jak się kładłam nie miałam siły już się przebierać w piżame dlatego położyłam się w bieliźnie. Kurwa, ile razy on mnie jeszcze tak zobaczy....
Szybko zarzuciłam na siebie z powrotem tą cholerną kołdrę i unikałam jego wzroku.

        *Oczami Dawida*
Zrzuciłem z niej kołdrę żeby szybciej wstała ale.. ona była w samej bieliźnie. Mi tam pasuje, jej ciało było idealne.
-Ty śpisz na golasa? zaśmiałem się
-Ym, nie, tylko nie miałam siły założyć piżamy dzisiaj. -zawstydziła się
-Luzik, to ubierz się i chodź w końcu na dół- powiedziałem i zszedłem do kuchni.
         *Oczami Blanki*
Zjedliśmy śniadanie po czym wyszliśmy na dwór poczekać na busa, którym miał przyjechać Wrzosek z całym bandem.
Siedzieliśmy na ławce, Igor to chyba nie potrzebuje spania.. wygląda jakby przespał cały dzień, a ja.. co chwile ziewałam i już prawie tam zasypiałam
-O, jadą wreszcie-krzyknął Pilewicz
Wsieliśmy do czerwonego busa, kierowałam się w stronę jakiegoś wolnego miejsca ale Dawid pociągnął mnie na sam tył, na jego tron(?)
-Możesz się tu przespać, masz jakąś godzinę.
-Oki, dzięki-uśmiechnęłam się 

      *Oczami Dawida*
Normalnie to nikomu nie pozwalam się tam kłaść no ale.. po pierwsze naziewała by się na śmierć, po drugie wyglądałby jak wampir a po trzecie.. szkoda mi jej, niech się wyśpi biedactwo. 
Dojeżdżaliśmy już do miasta, w którym miał być koncert więc poszedłem obudzić Blankę.
-Ej, już prawie jesteśmy na miejscu.-usiadłem obok niej 
-Dawid, nie chce mi się wstawać stąd -jęknęła błagalnie ale słodko i położyła swoją głowę na moich kolanach.
-Leń-uśmiechnąłem się-chodź zaprowadzę cie do mojego pokoju hotelowego i tam będziesz mogła się porządnie wyspać wreszcie. 
-Dobrze- odwzajemniła mój uśmiech.
Wziąłem ja na ręce bo nie była nawet w stanie otworzyć oczu. 
- Dawid co ty robisz ? - spytała łapiąc mnie za szyję i przytulając się do mnie, czułem jak ciepło jej ciała przenika w moje, była taka malutka w moich rękach. 
- Niosę cie na górę pani- odpowiedziałem z uśmiechem i otworzyłem drzwi od pokoju. Położyłem delikatnie dziewczynę, przykryłem ja kołdrą i lekko pocałowałem w czoło.
- Wracam za parę godzin spij dobrze- szepnąłem jej do ucha na co tylko się uśmiechnęła i przytuliła do poduszki. 
                                                                    *** 
Wróciłem do pokoju po próbie, oczywiście pokłóciłem się z Igorem o Blankę, ale to nie moja wina, że ta dziewczyna nie daję mi spokoju od pewnego czasu. Zamknąłem po cichu drzwi i wszedłem do środka, nadal spała, zrobiłem jej zdjęcie i dodałem na instagrama. Wziąłem szybki prysznic i chciałem się jeszcze przespać przed koncertem ale było tylko jedno łóżko więc musiałem położyć się koło niej. 
      *Oczami Blanki* 
Obudziło mnie jakieś trzaskanie w pokoju i czyjeś krzyki, otworzyłam oczy i osiadłam na łóżku po czym zauważyłam Dawida siedzącego obok mnie i Igora który stał przy oknie .
- Czego się tak drzecie? 
- Nie ważne, za dwie godziny masz koncert pośpiesz się lepiej.- powiedział oschle Pilewicz i wyszedł 
- A jego co ugryzło? - spytałam i spojrzałam na Kwiata który robił coś w telefonie.
- Zobaczył jak razem śpimy i dostał szału, nic wielkiego - powiedział i wstał 
- Powinnaś chyba iść do łazienki- spojrzał na mnie 
- Uważasz, że nieładnie wyglądam? - spytałam z uśmiechem 
- Zawsze ładnie wyglądaaaa, nie nic 
Zdziwiłam się tym co powiedział, nie mogłam zrozumieć co tak na prawdę miał na myśli, wzięłam ciuchy z torby i poszłam do łazienki. 
                                                                  ***
-Możemy już iść-powiedziałam wchodząc do pokoju w którym siedział Kwiatkowski.
-Dobra, tylko bluzkę przebiorę
Ściągnął koszulkę a ja mało co nie zemdlałam.. idealnie wyrzeźbione mięśnie. Patrzałam się jak głupia na jego brzuch.
-Co?-spytał ciekawy o co mi chodzi
-Nic, chodzisz na siłownie?
-No tak, staram się regularnie -zaśmiał się
-O to musimy kiedyś się razem wybrać, bo mam zamiar zacząć ćwiczyć w końcu-westchnęłam
-Ty? Ćwiczyć?
-No, a co w tym dziwnego?
-A no tak, zapomniałem że ważysz 100 kilo i się podnieść nie umiesz
-O czym ty mówisz?
-Ty ważysz z 45 kilo.. i się jeszcze odchudzać chcesz?
-Odezwał się ten co ma 100.. 
-Ja jem codziennie w maku, muszę to jakoś spalić -zaśmiał się
-Dobra, dobra.. chodź lepiej po się spóźnisz na swój koncert Kwiatkowski.
-Ja się nigdy nie spóźniam..
-A no tak.. przecież ty idealny jesteś.-powiedziałam z sarkazmem
-A nie?
-Idź lepiej -popchnęłam go w stronę drzwi.
_____________________________________________________
KOMENTUJCIE <3

niedziela, 15 lutego 2015

Rozdział 4

W jeden weekend dodałyśmy 2 rozdziały, chyba się cieszycie co ? :D Mamy dużo pomysłów na nowe rozdziały więc powinny się częściej pojawiać :D ! <3 Dziękujemy że jesteście <3 /M&D
________________________________________________
Stał tam Bartek. Zdziwiony tym co robimy bo pewnie to wyglądało na coś więcej niż łaskotanie. Bartek nie lubił Przemka więc nie kipiał radością.
-Co ty tu robisz?-zapytałam gdy Przemek ze mnie zeszedł.
-Przyjechałem po ciebie.
-Ale ja nie chce jechać.
-Nie gadaj tylko się pakuj-powiedział spokojnie
-Idź stąd! Przyjadę wieczorem pociągiem.
-Nie, chodź!-nalegał
-Blanka, nie przejmuj się, jedź, jeszcze będzie okazja żeby się spotkać.-wiedziałam że nie chce żebym jechała.
-No dobra-powiedziałam smutno
Godzinę później byliśmy już w drodze do Warszawy, to znaczy.. tak mi się zdawało.
-Chyba kierunki ci się pomyliły-powiedziałam
-Nie, jadę w dobrym kierunku-uśmiechnął się
-Ale do Warszawy jest inna droga
-Ale my nie jedziemy do Warszawy.
-Jak to? To gdzie?-zdziwiłam się
-Niespodzianka-jeszcze bardziej się uśmiechnął.
Nie pytałam nawet jaka ta niespodzianka bo i tak bym się nie dowiedziała.
Wygodnie siadłam, a raczej się położyłam i zasnęłam.
                                                                        ***
Obudziłam się, popatrzałam przez przednią szybę, liczyłam na to że znajdę tam jakiś drogowskaz i w końcu dowiem się gdzie jedziemy. Ku mojemu zdziwieniu znalazłam, byliśmy 2 kilometry przed Gorzowem Wielkopolskim. Po chwili dotarło do mnie że Dawid kiedyś wspominał o tym mieście.
-Co będziemy tu robić?
-Zobaczysz- zaśmiał się mój brat
Podjechaliśmy pod jakiś klub, była tam masa dziewczyn, śpiewających, krzyczących, piszczących i Bóg wie co jeszcze. Przeraziłam się ale Bartek złapał mnie za rękę po czym weszliśmy przez backstage. 
Otworzył jakieś drzwi, szliśmy jakimś korytarzem
-Stań sobie tutaj z boku tak żeby ci nic dziewczyny nie zrobiły-wskazał miejsce na samym początku, koło sceny po lewej stronie..-poczekaj tu-dodał i wyszedł.
Chwile potem zaczęły wbiegać te dziewczyny które stały przed budynkiem. Zaraz rzuciły się na pierwszy rząd. Stałam zboku a i tak byłam przez nie przyciśnięta.
Po chwili zaczęła lecieć melodia piosenki, wszyscy zaczęli piszczeć i krzyczeć.
Zaczęliśmy odliczać.. na scenę wbiegł Dawid. Na powitanie rzucił krótkie "siema Gorzów", słodko się uśmiechnął po czym zaczął śpiewać.

                                                                      ***
Nie wiedziałam, że on ma tyle fanek, i to w dodatku takich wiernych. Nagle zaczęła rozbrzmiewać melodia do "miliony monet", nie wiedziałam o co chodzi... przedtem głośno piszczały ale teraz to już można ogłuchnąć.
-To co? Kto chce na scenę? -odezwał się Kwiatkowski
Te wrzaski były nie do opisania.
-Dobra, teraz cisza.-zaśmiał się - chodź ty, wskazał na jakąś dziewczynę  z drugiego rzędu.
Ochroniarze szybko ją przenieśli na drugą stronę barierek, wskoczyła na scenę i mocno wtuliła się w Dawida.To tak słodko wyglądało.
-Siadaj tu-podał jej krzesełko, była cała zapłakana, trzymał go za rękę.-
-Na sceną chciałbym zaprosić jeszcze jedną osobę. Ten koncert był dla niej niespodzianką, ode mnie i od jej brata. Blanka, chodź. -Spojrzał na mnie po czym się uśmiechnął.
Kilka minut później weszłam na scenę, przytuliłam go i siadłam na krzesełko obok tej dziewczyny.

                                                                     ***
Chyba wszystkie złości mi minęły, zrozumiałam, że chcieli dobrze.
Po koncercie poznałam Karoline, Magdę Głuszko, Igora, Sebastiana, Daniela,Grzesia,Herman, Julkę .. i wielu innych przyjaciół Kwiatkowskiego. Sprawiali dobre wrażenie.
Siedziałam na kanapie rozmawiając z Magdą i Igorem, polubiłam ich, z całego Aloha Teamu są chyba najbardziej rozgarnięci haha.
-To co, może jakaś impreza ?-zapytała dziewczyna
-Nie, nie mam ochoty dzisiaj, jestem zmęczona -oparłam się o jej ramię.
-No to może idziemy do mnie? Mam dom wolny.
-To jest dobra propozycja -zaśmiałam się.
-To co? Idziemy ? -odezwał się Igor
                                                                   ***
Po 30 minutach wszyscy się zebraliśmy i wsiedliśmy do dwóch taksówek.
-Fajna okolica - uśmiechnęłam się
-No tak, ale niekiedy niebezpieczna - okręciła głowę w moją stronę.
-E tam niebezpieczna..nic tu takiego specjalnego się tu nie stało-oparł Pilewicz
Po paru minutach weszliśmy do domu i siedliśmy na kanapie, chłopacy włączyli jakiś film. Nie wszyscy chcieli coś oglądać i poszli spać. Zostałam ja, Daniel i Grzesiu.
Oczy mi się same zamykały więc położyłam głowę na zagłówku i zasnęłam.
Przebudziłam się jakoś 15 min później, a zdawało mi się że spałam z 2 godziny.
Spojrzałam na ekran, na moje nie szczęście była akurat scenka gdzie jakiś koleś gwałcił dziewczynę. Od razu wszystko mi się przypomniało, momentalnie wybiegłam z salonu.. chłopacy pewnie się zdziwili ale nie zwracałam na to uwagi.
Wbiegłam to pierwszego lepszego pokoju, było w nim ciemno, widać było tylko kanapę którą oświecała latarnia z ulicy.
Nie oświeciłam nawet światła tylko siadłam na kanapę i zaczęłam płakać.
   
     *Oczami Dawida*
Spałem w pokoju, ale ktoś mi to przerwał. Byłem zaspany więc dopiero po chwili dotarło do mnie że nie jestem sam w pokoju. Wstałem z łóżka i podszedłem do kanapy. Siedziała tam Blanka, bardzo się przestraszyła gdy mnie zobaczyła.
-Ty płaczesz?Co ci zrobili?-ujrzałem jej całą mokrą twarz od łez
-Nic-pisnęła
-To dlaczego płaczesz?-nie dawałem jej spokoju
-Leciał film w telewizji.. i tam była dziewczyna którą... zgwałcili. - Mówiła szeptem
-Ej, ale już wszystko okej -przytuliłem ją
-Gdy sobie o tym pomyśle to nie wytrzymuje.
-Rozumiem -spojrzałem na nią i się uśmiechnąłem żeby dodać jej otuchy
-Dawid jaa.. przepraszam,chcieliście dobrze a ja uciekłam obrażona i nie chciałam nikogo słuchać.
- Spokojnie,już wszystko jest dobrze. Zapomnijmy o tym dobrze? - spojrzałem jej w oczy i uśmiechnąłem się szeroko
- To nie jest takie łatwe - odpowiedziała i wstała z kanapy.
- A ty gdzie? - spytałem kiedy chwyciła klamkę
- Muszę się czegoś napić,najlepiej czegoś mocniejszego - powiedziała i wyszła.
Wstałem szybko z kanapy i ruszyłem za nią. Po chwili znalazłem ją w kuchni stała przy lodówce i czegoś szukała.
-cholera - przeklinała cicho co mnie rozśmieszyło.
- Z czego się śmiejesz? Gdzie masz coś do picia?
Wyciągnąłem z szafki sok pomarańczowy i nalałem jej do szklanki. Dziewczyna spojrzała na mnie i podziękowała za sok po czym wskoczyła na blat i piła go po woli.
- Blanka nie możesz się dłużej tym zamartwiać, on jeszcze nas popamięta! - powiedziałem spokojnie i podszedłem do niej
- Nie już wystarczająco dużo zrobiliście, zaszkodzicie sobie jeszcze. - odpowiedziała spokojnie i podała mi szklankę.
- Nie za wygodna to jesteś? - zaśmiałem się i odłożyłem szklankę do zlewu.  Spojrzałem na dziewczyna która właśnie ziewała.
- Spać Ci się chcę?
Kiwnęła twierdząco głową,po czym oparła głowę o szafkę
-Tutaj spać nie będziesz,chodź ze mną! - złapałem ją za rękę i zaprowadziłem do swojego pokoju
- Dobra idę się przebrać, za raz wracam
Wyszła,a  ja przyszykowałem jej i sobie łózko. po chwili wróciła w krótkich spodenkach i bluzce przed pępek, widziałem już ja w samej bieliźnie,ale to tylko przez chwile,nie sądziłem ze ma takie wyrzeźbione ciało.
- co się tak patrzysz? - spytała speszona dziewczyna,która zauważyła ze gapiłem się na nią przez dłuższą chwile.
-nie nic,tylko ładnie wyglądasz.  - odpowiedziałem i uśmiechnąłem się do niej łobuzersko
- gdzie mam się położyć?
- tutaj - pokazałem jej swoje łózko które przyszykowałem
- a ty? - spytała zdziwiona
- jeżeli nie będzie ci przeszkadzać prześpię się na kanapie - powiedziałem i położyłem się z telefonem w reku
- nie, nie będzie,dziękuje - powiedziała po czym wskoczyła na łózko i położyła się.
Ogarnąłem internety i nawet nie wiem kiedy usnąłem.

     *Oczami Blanki*
Obudziły mnie jakieś krzyki z pokoju. Obróciłam się na drugą stronę i otworzyłam lekko oczy po czym zauważyłam Dawida,który siedział na łóżku i śpiewał jakaś piosenkę,znaczy bardziej to krzyczał niż śpiewał. Zaczęłam się z niego lekko śmiać, chłopak spojrzał na mnie i uśmiechnął się szeroko
- Dzień dobry, z czego tak się śmiejesz - spytał po czym zaczął znowu śpiewać tą piosenkę
- Cześć,hahaha,z ciebie, co ty robisz?
- Próbowałem cie normalnie obudzić bo jest śniadanie,ale nic nie działało wiec postanowiłem zaśpiewać
Nie wytrzymałam kolejny raz i zaczęłam się śmiać jak nienormalna
- To nie był śpiew tylko wycie - powiedziałam przez śmiech
- Pożałujesz tego - powiedział ,usiadł okrakiem i zaczął łaskotać.
-Dawid,proszę przestań - prosiłam a wręcz błagałam go żeby skończył.ale on jak to on nie mógł mnie posłuchać. Przestał na chwile i spojrzał się na mnie po czym ruszył ręka żebym coś powiedziała
- No dobra no przepraszam - powiedziałam z przybitą mina żeby dał mi wreszcie spokój.
Chłopak miał właśnie ze mnie zejść ale do pokoju wszedł Igor, zatrzymał się i patrz na to wszystko ze zdziwieniem.
-Yyyy, jak skończycie to chodzicie w końcu na dół, musimy się zbierać - powiedział zmieszany i wyszedł.
Spojrzałam na Dawida który był rozbawiony całą tą sytuacją,  uderzyłam go lekko w tył głowy żeby w końcu zszedł.
___________________________
KOMENTUJCIE <3

piątek, 13 lutego 2015

Rozdział 3

Jest nowy rozdział, z góry jak zawsze przepraszamy za jakiekolwiek błędy.
PS. Te Sety z ubraniami które dodaje robię sama więc doceńcie to haha :D , może nie zbyt mi to wychodzi ale staram się!/M
Miłego czytania <3 i komentujcie <3 /M&D

___________________________________________________________
-Bartek, nic nie wiesz...
- Ludzie dlaczego tak się drzecie? - powiedział zdezorientowany Dawid
- Co ty tu kurwa robisz? -Krzyknął na niego Bartek ale Olga złapała go za rękę i wyprowadziła z pokoju.
Słyszałam urywki ich rozmowy, wszystkie wspomnienia wróciły, wczoraj ... nie chce pamiętać tego dnia. Podeszłam do okna, schowałam twarz w dłonie i zaczęłam cicho płakać
- Ej, ej mała wszystko będzie dobrze zobaczysz!
Powiedział z troską Dawid który podniósł się do pozycji pół siedzącej.
-Chodźcie na śniadanie-zawołał z dołu Bartek, jego głos był już spokojny.
-Zaraz -odkrzyknął Kwiatkowski
                                                                           ***
Po śniadaniu w ciszy oglądaliśmy jakieś duperele w telewizji bo nic konkretnego nie było. Dawid musiał iść bo dzwonił do niego menager a Olga też musiała coś pozałatwiać. Stwierdziliśmy że razem z moim bratem pójdziemy do kina, nie szłam dziś do szkoły więc i tak nudziłabym się w domu.
Wypiliśmy po kawie, żeby się jakoś obudzić i wyszliśmy z domu.
-Idę po popcorn, chcesz coś? -powiedział
-Nie-pisnęłam
-Dobra to zaczekaj tu.
Chwile później byliśmy już przed wielkim ekranem, film to totalny spontan, nawet nie wiedziałam jaki ma tytuł.
-I co? Podobało się-uśmiechnął się
-Ejj, żyjesz?-dodał, ponieważ milczałam
-Co się dzieje?-dopytywał
-Cały czas o tym myślę -spuściłam głowa w dol
-O Dawidzie?
-Nie! O tym co zrobił Szymon..
-On tego pożałuje, niech tylko go spotkam
-Ale..
-Nie ma żadnego ale!-przerwał mi.

                                                                               ***
*Oczami Bartka*
Wczoraj od razu po powrocie z kina napisałem do Dawida że musimy coś zrobić z tym typem.. Jakby jej wtedy coś zrobił to teraz chyba bo go nie było w świecie żywych.Wreszcie mi odpisał

 *Od: Dawid*
-Dobra, za 30 min u niego pod blokiem.

Nic nie odpisałem tylko zacząłem się szykować.
-Gdzieś wychodzisz?
-No, idę na chwile, muszę coś załatwić.
-Tylko nie mów że do Szymona..
-Nie, to coś innego -skłamałem i wyszedłem z domu.

                                                                              ***
Szliśmy w stronę klatki schodowej bloku w którym mieszkał Szymon. Nie musieliśmy się nawet trudzić żeby zszedł na dół bo siedział na ławce przed budynkiem z jakimiś laskami
-O, te też chcesz przeruchać? -prychnął Dawid
-Po co tu przyszliście? -Widać było że się przestraszył na nasz widok
-Ty wiesz po co-krzyknąłem
-Ejejej zluzujcie.
-Jednak chyba nie pamiętasz co się stało u mnie na urodzinach..
-Walcie się-wstał i podszedł do nas
Wziąłem zamach i walnąłem go prosto w twarz z pięści.
-Pojebało cie?-krzyknął trzymając się z nos
-Spróbuj się jeszcze raz się do niej zbliżyć to będzie mocniej bolało
Zwinęliśmy my się z tamtą szybko i weszliśmy do jakiegoś baru trochę odreagować.
-Ej, a ty coś z Olgą? Bo w twoje urodziny spała wtulona u ciebie na kolanach-zaśmiał się
-Nie wiem, w sumie czuje coś do niej ale nie wiem czy ona do mnie też
-To jej spytaj!
-Łatwo ci powiedzieć...
-E tam, dasz rade, jak nie spróbujesz to nie będziesz wiedział
-Przemyśle to - upiłem trochę piwa z kufla.
-Chyba u ciebie zostawiłem bluzę ostatnio, jak będziesz kiedyś do mnie szedł to przynieś mi ją.
-No to chodź teraz do mnie, obejrzymy jakiś film przy okazji.
-No dobra, w sumie nic dzisiaj nie mam zaplanowanego.

                                                                           ***
Weszliśmy do domu, była cisza, Blanki chyba nie było. Mam nadzieje że się nie dowie o tym jak postraszyliśmy tego idiotę.
Rozebraliśmy krótki i siedliśmy przed telewizor, nagle z góry zbiegła moja siostra, była rozwścieczona, oho... no to już wiedziałem co się szykuje.
                        
*Oczami Blanki*
Szymon do mnie napisał że ci debile go pobili.. ma złamany nos, nawet wysłał mi zdjęcia z całej tej akcji. Dawid obiecał mi że nic mu nie zrobi.. i co? Zawiodłam się na nim.
-On ma przez was złamany nos!-krzyknęłam
-Zasłużył sobie-burknął Bartek
-Był pijany...
-Nie broń go-powiedział spokojnie Kwiatkowski
-On teraz może iść z tym na policje! Możecie mieć problemy!- byłam mocno wkurzona
-Daj spokój- odezwał się Bartek,powiedział to tak obojętnie jakby zerwał nic się nie stało.
Pobiegłam na górę i zaczęłam się pakować, muszę od tego wszystkiego odpocząć, pojadę na kilka dni do rodziców jutro z samego rana.
*Oczami Dawida*
-Idę z nią pogadać, zawaliłem trochę -westchnąłem i skierowałem się do jej pokoju.
Otworzyłem drzwi i mocno się zdziwiłem.
-Czemu się pakujesz ? 
-Idź stąd - unikała mnie
-Wiem że nie dotrzymaliśmy obietnicy ale nie mogliśmy tego tak zostawić. Zastanawiałaś się co by było gdyby Olga cie nie usłyszała i nie zawołała mnie, ten koleś mógłby ci zdobić krzywdę.-powiedziałem spokojnie
-Wyjdź-nalegała
-Dobra, ale jak przestaniesz się pakować.
-Yhym- siadła na łóżko
-Nie bądź zła -uśmiechnąłem się i wyszedłem z pokoju w stronę salonu
-I co?
-Nie wiem, zaczęła się pakować
-Coo?-zdziwił się
-No tak
-Dobra, pogadam z nią jutro. Pewnie do rodziców jedzie.
-Nie wiem,nie powiedziała.
Obejrzeliśmy film i zacząłem się zbierać do domu.
*Oczami Blanki*
Rano wstałam, naszykowałam się i zjadłam śniadanie. O 9 mam pociąg do mojego rodzinnego miasta. Odpocznę trochę od tego hałasu Warszawy, odwiedzę rodziców, znajomych i moje stare miejsca.
-Jedziesz do rodziców?
-Tak-pisnęłam
-Kiedy przyjedziesz?
-W poniedziałek popołudniu.
-Czemu ciągle olewasz szkolę? Nie możesz tak robić...
-Dopiero od wtorku idziemy do szkoły bo coś tam remontują.-wzięłam jabłko do ręki i ugryzłam kawałek.
-Wiem że jesteś dalej obrażona ale musieliśmy zrobić z nim porządek. Nie pozwolę by ktokolwiek cię skrzywdził.
-Dobra, ja lecę pa
-Napisz jak zajedziesz i pozdrów rodziców!
Nic nie odpowiedziałam, wyszłam na dwór w kierunku stacji kolejowej.
Parę godzin w pociągu i byłam na miejscu, Kołobrzeg to piękne miasto. A szczególnie wiosną i latem. 
-Momo!-zawołałam otwierając drzwi.
-Ooo jaka niespodzianka!-ucieszyła się moja rodzicielka.
-Mam wolny poniedziałek, więc pomyślałam, że opłaca się przyjechać-przytuliłam ją-A gdzie tata?-dodałam
-Zaraz przyjdzie, jest u sąsiada. Siadaj dam ci obiad!
Zjadłam szybko, byłam bardzo głodna, w końcu pare godzin nie jadłam. W między czasie przyszedł mój tata. Przypomniało mi się jak jeszcze tu mieszkałam, moi wszyscy przyjaciele, nasz wspólne podwórko. Tęsknie za tym ale w Warszawie też nie jest najgorzej.
Weszłam do mojego starego pokoju, było tam pełno zdjęć na ścianach, wszystko perfekcyjnie poukładane na półkach, klapnęłam na łóżko ale postanowiłam jednak że jeszcze się umyje przed spaniem.
Następnego dnia postanowiłam że odwiedzę mojego starego przyjaciela, Przemka. Zawsze dobrze się dogadywaliśmy ale odkąd zaczęłam mieszkać w Warszawie jakoś straciliśmy kontakt. 
-Halo? Przemek?
-Blanka? Wow żyjesz.. 
-Czemu miałabym nie żyć?-zdziwiłam się 
-Yyy nie wiem, dawno się nie odzywałaś.
-Mam dużo nauki.. nowa szkoła, muszę doganiać z tematami. 
-Aaa-westchnął smutno.
-Ale jestem teraz w Kołobrzegu, jak chcesz to możemy się spotkać. 
-Z tobą zawsze-zaśmiał się. 
-Oki to przyjdź do mnie tak za godzinę. Jutro już wyjeżdżam więc chce dziś z nim spędzić cały dzień. Zjadłam śniadanie i poszłam do mojego pokoju, klapnęłam na łóżko i już chciałam włączyć telewizor ale otworzyły się drzwi
-Czeeeść - przytuliłam go 
-Co tam u ciebie? 
-Dobrze nawet, a co u Was?
-Jakoś się trzymamy. Nudno bez ciebie-posmutniał. 
-Mi bez was też.. -Masz tam jakiś znajomych? 
-Tak, nawet fajni ci Warszawiacy-zaśmiałam się 
-Kiedy wracasz do Kołobrzegu? 
-Nie wracam, chyba tam będę studiować!
-Aaa-jeszcze bardziej posmutniał Przemek kiedyś wyznał mi miłość, ja jej nie odwzajemniłam, kocham go ale jak przyjaciela. Nic więcej pomiędzy nami nigdy nie będzie. 
-Co robimy?-zmieniłam temat 
-Hmm może pójdziemy ba spacer a później przyjdziemy do mnie i obejrzymy jakiś film? 
-No dobra!-Uśmiechnęłam się
 Spacerowaliśmy, wygłupialiśmy się i rozmawialiśmy o wszystkich jak za dawnych czasów. Weszliśmy do maka po jedzenie i wróciliśmy do mnie. Po tym długim spacerze rzuciliśmy się na łóżko. Włączyłam jakiś film i zaczęliśmy jeść.
-Masz, zjedz jesz ze to! -podał mi hamburgera. 
-Nie, dziękuje. 
-Masz to zjeść chudzielcu!
-Nie chce-błagałam go. 
-No to czeka cię kara -zaśmiał się zadziornie 
-Jaka?-zapytałam po czym wszedł na mnie okrakiem i zaczął mnie łaskotać po całym ciele. Nagle drzwi do pokoju się otwarły. Stał tam. Był mocno zdziwiony.




sobota, 7 lutego 2015

Rozdział 2

Przepraszamy za jakiekolwiek  błędy, nie jesteśmy zbytnio zadowolone że była taka długa przerwa pomiędzy rozdziałami ale, szkoła, szkoła i jeszcze raz szkoła! Nowy semestr, dużo nauki, zresztą sami wiecie <3 Długość rozdziału jest w miarę, myślę że treść też. Miłego czytania miśki ;3 /M&D
____________________________________________________

*Oczami Bartka*
Dziś czwartek, mama już pojechała, przyjedzie pewnie znowu w ten weekend.
Spotkaliśmy się z Dawidem na placu, gdzie mieliśmy zdawać prawo jazdy. Mam nadzieje że się uda i jutro na mojej imprezie urodzinowej będziemy mogli je opić. Najpierw zdawał mój przyjaciel, później ja..
-Wszystkiego Najlepszego - uścisnął mnie przyjaźnie
-Dzięki ,stary, trzymam kciuki-poklepałem go po plecach, po czym wsiadł do auta.
Po około godzinie wjechał na plac, wyszedł z auta z obojętną miną.. nie byłem w stanie wywnioskować czy zdał czy nie.
-Zdałeś ? -zapytałem
-Nie - zaśmiał się
-I jeszcze się cieszysz ?
-Zdam następnym razem, teraz twoja kolej - te jego poczucie humoru .. chyba nigdy go nie opuszcza!
Ja w przeciwieństwie do Kwiatkowskiego zdałem te cholerne prawko, nie jest tak źle.. najwyżej będę mu dupę woził.

-Pamiętaj dzisiaj na 18! -przypomniałem mu jak już miałem iść w stronę mojego domu
-Spoko, będę na pewno! - krzyknął i wszedł do tramwaju
          
                                                                  ***
Wskoczyłem jeszcze szybko po kilka rzeczy do sklepu i wróciłem do domu. Ogarnąłem dom i siadłem przed telewizor żeby trochę odpocząć, nagle do domu weszła Blanka. Przywitała się ze mną i pobiegła do swojego pokoju, po chwili wróciła z jakimś pudełeczkiem owiniętym czerwoną kokardką i kopertą.
-Wszystkiego najlepszego braciszku.- przytuliła mnie i pocałowała w policzek.
-To dla ciebie- dodała i podała mi pudełko.
-Dziękuje -uśmiechnąłem się
-Mama mi zostawiła, miałam ci dać w urodziny więc dałam, mam nadzieje że ci się spodoba, otwórz!- nalegała
Odwiązałem kokardkę i wyciągnąłem górną część.
-O Jezu, nie za drogi ten prezent?-powiedziałem
-Nie ważne ile kosztował, przyda ci teraz auto-uśmiechnęłam się -a to ode mnie -dodała podając mi kopertę
Otworzyłem jej prezent, była tam jakaś kartka, wyciągnąłem ją jednym ruchem i zajrzałem co na niej pisze.
-Lot na Malediwy? Oszalałaś?
-Nie, to też ci się przyda! Odpoczniesz trochę
-Nie wiem co powiedzieć, dziękuje- przytuliłem mocno moją siostrę.
-Nic nie mów tylko szykuj się na dobrą imprezę do rana- zaśmiała się
  
                                                               ***
*Oczami Blanki*
Zbliżała się już 18, więc nakryłam do stołu, poszłam się wykąpać i przebrać.

Gdy weszłam do salonu, siedział już Dawid z jakimiś kolegami Bartka i Olgą. Przywitałam się i poszłam po torta.
-Sto lat, sto lat.. -śpiewaliśmy jak najgłośniej
-Zdmuchnij -powiedziałam gdy już umilkliśmy.

Mój brat poszedł po alkohol, ja włączyłam muzykę i mogliśmy rozpocząć imprezę.
                                                                 ***
Było około 12 w nocy, prawie wszyscy byli już wstawieni, oprócz mnie, w sumie Olga i Dawid też za bardzo nie byli. Bartek mi nie pozwala wypić czy zapalić papierosa. Z jednej strony wiem że chce dobrze ale z drugiej strony.. przecież mam 17 lat.. już nie długo 18 a pilnują mnie jakbym miała 10.
Siadłam na kanapie obok Szymona, jednego z kolegów mojego brata.
-Co tam mała?-powiedział i objął ręką moje ramię.
-Ymm, tak sobie-powiedziałam nieśmiało
-Może chcesz się zabawić, co? Chodź do twojego pokoju-nalegał. Był bardzo natrętny, wiem że chodziło mu żeby mnie przeruchać. Zaczął mnie dotykać tam gdzie nie powinien. Szarpałam się z nim. Nagle wszedł Dawid. Szybko oderwałam się od tego kolesia i siadłam prosto żeby się nie zorientował, nie chciałam żeby była jakaś spina. Spuściłam głowę w dół.. bałam się że Szymonowi znowu coś odbije i przy Dawidzie zacznie mnie macać.
-Co się stało ? Siadł obok mnie przyjaciel mojego brata.
-Nic -pisnęłam
Na to wpadła Olga z Bartkiem
-Chodźcie tańczyć wszyscy! -zawołał mój brat
-Idziesz?- mruknął Kwiatkowski
-Ok-niechętnie wstałam i poszłam z nim tańczyć. Ciężko mi to szło bo nie miałam ochoty.
-Chodź, idziemy pogadać -chyba widział że nie chciałam więc pociągnął mnie na balkon
*Oczami Dawida*
Nie wiem co się stało jak przyszedłem wtedy do salonu, Blanka siedziała wystraszona a Szymon się głupio uśmiechał.
Siedliśmy sami na balkonie, było słychać jedynie muzykę z wewnątrz.
-Teraz mi powiesz co się stało?-popatrzałem się na nią.
-Nic się nie stało, muszę do łazienki, wybacz-mruknęła i wyszła.
Postanowiłem że zostawię ją samą, nie będę ją dręczyć bo to tylko pogarsza sprawę.
Skierowałem się w kierunku moich znajomych.

*Oczami Blanki*
Poszłam do łazienki, nie miałam ochoty z nikim rozmawiać, nie chcę im psuć imprezy, muszę się opanować. Otworzyłam drzwi i weszłam lekko do pomieszczenia po czym od razu zrezygnowałam, był tam on, mył ręce. Kiedy mnie zobaczył odruchowo się uśmiechnął, nie lubię tego uśmiechu jest taki złośliwy, patrzył na mnie jakbym nie wiadomo kim była, podszedł do mnie pociągnął do środka i zamknął drzwi.
- Przestań - jęknęłam cicho kiedy próbował mnie pocałować, ale na marne złapał mnie za pośladki i posadził lekko na wannie, nie chciałam nic widzieć zamknęłam oczy, ale łzy które się zbierały nie dały mi tej możliwości. Chłopak był nachalny i zachłannie całował moją szyje i usta, odsunął się lekko a ja spojrzałam na niego błagalnym wzrokiem
 -Proszę - powtórzyłam, ale i tym razem nie zadziałało, podszedł do mnie jeszcze bliżej podniósł moją brodę i próbował zbliżyć nasze twarze ale nie dałam mu tym razem tego czego chciał. Odepchnęłam go i próbowałam wyjść ale złapał mnie w ostatniej chwili za rękę i przycisnął do ściany
-Jeżeli ja coś chcę to tak będzie mała! - powiedział przeszywając mnie wzrokiem, odsunęłam buzię jak najdalej mogłam.
- POMOCY! - krzyknęłam ale od razu tego pożałowałam, chłopak się zdenerwował i uderzył mnie a później zaczął całować każde miejsce mojego ciała
 -Ratunku - jęknęłam dusząc się łzami.
*Oczami Dawida* 
Długo siedzi w tej łazience, ale dam jej spokój, wyjdę na jakiegoś psychopatę, który lata co chwilę za nią. 
- Bartek twoje zdrowie stary ! 
Wypiliśmy kolejną kolejkę i solenizant poszedł do innej grupy znajomych a ja zacząłem sprawdzać coś na telefonie. Poczułem nagle małe dłonie na swoim ramieniu, byłem pewny, że to Blanka ale jednak nie, Olga? Co ona chcę? 
-Coś się stało? 
-Chodź! Szybko!- złapała mnie za nadgarstek i pociągnęła.
 Stanęliśmy przed drzwiami od łazienki.
- Olga co ty chcesz? Dlaczego tutaj stoimy? 
- Cicho być! Słuchaj! 
Pokazała na drzwi od pomieszczenia a ja wytężyłem słuch i usłyszałem ciche szlochy dziewczyny
-Tam jest Blanka? 
-Tak mi się wydaję, pomóż jej!
Nie wiedziałem co się ze mną dzieję od razu zaczęło się we mnie gotować. Otworzyłem szybko drzwi i zobaczyłem zapłakaną dziewczynę i tego typa który ja obściskiwał.
-Odejdź od niej koleś!- powiedziałem przez zęby zaciskajac piesci a on spojrzał na mnie roześmiany 
-Bo co? Gwiazdeczka mnie pobije?
-Powiedziałem coś! Zostaw ją!
-Spierdalaj gościu, ona jest mo...-nie dokończył bo Blanka popchnęła go i wybiegła szybko z łazienki.
-Jeszcze tego pożałujesz - groziłem mu
-I tak nie poruchasz -prychnął
Wkurzyłem się, wziąłem go za szmaty i rozciągnąłem po schodach do drzwi wyjściowych. Był pijany więc nie panował nad niczym, mogłem robić z nim co chciałem. Otworzyłem drzwi i jednym ruchem wypchałem go na zewnątrz.
Nikt się nawet nie zorientował że go wywaliłem, wszyscy już prawie zasypiali.
Teraz musiałem znaleźć Blankę.. Uchyliłem drzwi od jej pokoju.
-Olga , wyjdź -pisnęła
-To ja -powiedziałem cicho, po czym zamknąłem drzwi na klucz i usiadłem na jej łóżku
Leżała skulona, na boku tyłem do mnie. Cała zapłakana.
-Nie bój się, już go tu nie ma.
-On jest okropny
-Wiem, jeszcze pożałuje ze cie dotknął
-Tylko nie rób mu krzywdy, on był pijany..
-Nie wierze.. ty go jeszcze bronisz? Po tym co się stało?
-Wiem ale..
-Dobra, cicho już, nie gadajmy o nim!
-Nie mów Bartkowi dobra? -Odwróciła się w moją stronę, miała cały rozmazany makijaż
Nic jej nie odpowiedziałem tylko się uśmiechnąłem i kiwnąłem lekko głowa na 'tak'
-Zostań tu, boje się
-Dobrze tylko idę zobaczyć co  na dole robią i zaraz wracam
-Obiecujesz ze wrócisz?
-Obiecuje -zaśmiałem się i wyszedłem z pomieszczenia
Na dole wszyscy spali, nawet Olga, wtulona w Bartka,  nie wiedziałem,że coś po miedzy nimi jest.
 Po chwili wróciłem do pokoju Blanki.
-Jestem - powiedziałem szeptem
-I co z nimi?
-Śpią wszyscy 
-Zostaniesz ze mną? 
-No dobrze
Położyłem się obok niej na łóżku i czekałem aż zaśnie, długo to nie zajęło, dziewczyna miała dzisiaj za dużo wrażeń i odpadła szybko. Nie chciało mi się już ruszać bo kiedy zrobił bym jakiś ruch ona pewnie by się obudziła.

*Oczami Blanki*
Obudził mnie czyjś krzyk ocknęłam się szybko i zauważyłam Bartka stojącego przy moim łóżku i patrzącego dziwnie raz na mnie a raz na miejsce obok odwróciłam lekko głowę i zobaczyłam śpiącego Dawida, uśmiechnęłam się sama do siebie i spojrzałam na brata.
-Co on tu robi? - spytał zdenerowany,
Nagle do pokoju weszła Olga i spojrzała na mnie troskliwe.
- Blanka kochanie wszystko dobrze? Jak się czujesz? 
- Co jej się stało, że tak pytasz? Ejeje czyżby on i ty? 
- NIE, TY NIC NIE WIESZ! -krzyknęłam na co obudził się Dawid i spojrzał zaspanym wzrokiem w moją stronę.



niedziela, 1 lutego 2015

Rozdział 1

Wygląd nie jest tak do końca idealny, ale nie o to tu chodzi, zapraszamy na 1 rozdział, na nowym blogu, prowadzę go razem z Darią <3 Komentujcie bo to bardzo motywuje kochani !/M&D
_________________________________________________________
*Oczami Bartka*
Dziś już mijają dwa tygodnie jak zacząłem chodzić na kurs prawa jazdy. Już nie mogę się doczekać prawka i wymarzonej fury. Tak samo jak mój dobry ziomek, Dawid, poznaliśmy się właśnie na kursach.  Mi auto nie jest aż tak bardzo potrzebne jak jemu, ponieważ często odwiedza najbliższych w swoim rodzinnym Gorzowie Wielkopolskim. A wiadomo jaka jest dzisiejsza komunikacja, w pociągu musi przejechać około 400km... to jest jakiś dramat, współczuje mu.
-Idzie wam coraz lepiej chłopaki, widzimy się w czwartek na egzaminie, jesteście już wolni, do zobaczenia -powiedział instruktor.
Pożegnaliśmy się z nim i weszliśmy po jakieś jedzenie do maka.
-To co.. może dzisiaj na piwko do baru?-ugryzł swojego hamburgera
-Nie ma sprawy, to o 18 do mnie przyjdź i potem pójdziemy do Warki albo gdzieś.
-Dobra, ale musisz mi powiedzieć gdzie mieszkasz.-zaśmiał się
Podałem mu adres, po zjedzeniu pożegnałem się z nim i rozeszliśmy się każdy w swoją stronę.

                                                                  ***
Była już jakoś 17 więc poszedłem się wykąpać, a potem do swojego pokoju się ubrać.Zaraz za mną do łazienki weszła Blanka, moja siostra. Właśnie, muszę ją poznać z Dawidem.
Nagle ktoś zapukał do drzwi.Poszedłem otworzyć, był to oczywiście mój ziomek.
-Cześć, wejdź na chwile ja tylko skocze po telefon i portfel.
*Oczami Dawida*
Wszedłem do korytarza i czekałem aż przyjdzie Bartek.Jakieś drzwi się otworzyły, stałem do nich tyłem więc szybko się odwróciłem.
Były one od łazienki, wyszła z stamtąd jakaś dziewczyna. W sumie było by to normalne gdyby nie paradowała w bieliźnie.Zobaczyła mnie, zapanowała dosyć nie zręczna cisza. Szybko wróciła po ręcznik i się nim owinęła. Jak dla mnie to nie musiała... bez niego wyglądała w 100% lepiej.
-Nic się nie stało, spokojnie -zaśmiałem się- Dawid jestem-dodałem
-Blanka -podała mi ręke
Na to wszedł Bartek.
-Oo widzę że się już poznaliście.- Blanka trzymaj bluzkę!-dodał
-No tak -spojrzałem na dziewczynę i  zaśmiałem się lekko na co ona przewróciła oczami.
- Dobra teraz możemy iść. Wychodzę jak coś to dzwoń! - zwrócił się do niej i poszliśmy do taksówki

                                                               ***
Z Bartkiem można powiedzieć że się przyjaźnie. Gadam mu wszystko a on mi.
-Fajną masz dziewczynę-powiedziałem
-Jaką dziewczynę? Blanka to moja siostra -śmiał się.
-Aaa nie wiedziałem -zaśmiałem się
Nawet się ucieszyłem bo Blanka mi się bardzo spodobała. Zwłaszcza bez tego ręcznika, pomyślałem.
Dosiadło się do nas kilku znajomych Kukulskiego więc troszkę więcej wypiliśmy.
*Oczami Blanki*
 Siedziałam w salonie i oglądałam jakiś film. Dochodziła 4 a ja nadal czekałam na Bartka. Ciekawe jaki przyjdzie dzisiaj i czy trafi do domu. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie ciepłą herbatę, miałam już wracać do salonu ale zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam Bartka, tego chłopaka który był tutaj wcześniej i jakąś dziewczynę
 - Cześć Olga jestem, przyjaciółka Bartka, przyprowadzam ich bo sami nie byli w stanie, dasz sobie radę z nimi? 
 - Cześć, Blanka, siostra Bartka ale to już chyba wiesz, tak dam, dzięki 
  Chłopacy weszli do domu i poszli do kuchni a ja rozmawiałam jeszcze chwilę z dziewczyna, wydaję się być fajna.Zamknęłam drzwi i poszłam zobaczyć co oni robią, siedzieli jakby nigdy nic. Bartek dopalał papierosa a Dawid pił moją herbatę.
 - Dobra wam już starczy Bartek chodź do pokoju a ty tu siedź! 
wzięłam brata pod rękę i zaprowadziłam powoli do jego pokoju, rozebrałam go i pomogłam mu się położyć na łóżku. Jestem taką dobrą siostrą, ale inaczej nie umiem za bardzo go kocham. Wróciłam do kuchni gdzie siedział ten chłopak.
 -To ja chyba już będę leciał -oznajmił
-Lepiej w takim stanie się nigdzie się ruszaj, prześpisz tutaj  a jutro pójdziesz do siebie.
-Niech ci będzie.
 -Chodź idziemy spać- wzięłam go za rękę i pociągnęłam do mojego pokoju 
- Razem? 
- Nie - zaśmiałam się i wpuściłam go do pokoju.
Pościeliłam mu łóżko a on w tym czasie zdjął dolną część garderoby, stanął przede mną w bokserkach i koszuli.
 -Więcej nie dam rady, górę musisz ściągnąć ty - powiedział po chwili ciszy i zachwiał się lekko.
 Odpięłam mu guziki od koszuli i powoli ją zdjęłam. Stał przede mną w samych bokserkach i patrzył się na mnie dziwne. 
 -Będę na dole jak coś będziesz chciał to krzycz.
- Dziękuje, dobranoc.
 Wyszłam z pokoju i poszłam dokończyć film.
Rano obudził mnie dzwonek do drzwi, listonosz musiał akurat przyjść w sobotę o 9 rano. Chciałam jeszcze trochę pospać ale słońce które świeciło przez okna nie dawało mi tej przyjemności. Strasznie boli mnie kręgosłup, dlaczego ja spałam w salonie a obcy mi chłopak u mnie w pokoju. Dziwne. Wstałam i udałam się do łazienki, ogarnęłam się lekko i po ciuchu ruszyłam do swojego pokoju po czyste ubrania. Chłopak na szczęście jeszcze spał, wzięłam pierwszą lepszą sukienkę i wyszłam idąc znowu do łazienki. Chciałam zrobić jakieś pyszne śniadanie ale w domu nic nie było więc zabrałam okulary, torbę, założyłam buty i wyszłam do sklepu.
  
                                                                   *** 

 Kiedy robiłam jajecznice do kuchni wszedł Bartek trzymający się za głowę.
 -Cześć - odwróciłam się do niego - Czyżby mój kochany braciszek miał kaca? - dodałam
- Cześć młoda, pęka mi głowa, wiesz jak tu trafiłem?- Albo dobra idę się wykąpać później mi powiesz
 Zaśmiałam się z niego cicho i wróciłam do robienia śniadania. Nałożyłam wszystko na talerze i zalewałam herbatę, nagle do pomieszczenia wszedł Dawid w samych bokserkach. Mógł się jakoś ubrać, ma nieźle wyrzeźbiona klatkę.
 -Dzień dobry, masz ochotę na śniadanie? - zaczęłam rozmowę i postawiłam herbatę 
- Bartek rusz się! 
- Jezu Blanka nie drzyj się tak, głowa mi pęka! - powiedział niezadowolony brat i usiadł na miejscu.
- Smacznego - powiedziałam po czym zaczęliśmy jeść
Skończyłam swoją porcję, wzięłam herbatę i osiadłam na blacie patrząc jak te dwa głodomory jedzą wszystko co mają obok siebie.
 - Blanka nie mów nic mamie co? 
- Hahahahha, dobrze 
- Tak w ogóle to jak my tu trafiliśmy? Nic nie pamiętam z końcówki. - spytał chłopak, nic nie pamiętają to może ich trochę powkręcam. 
 -No więc nie wiem co działo się na tej imprezie ale przyprowadziły was takie dwie panie 
- jakie? 
 - boże nie wiem ale były skąpo ubrane i kazały mi zapłacić za usługi, pewnie poruchaliście a teraz nic nie pamiętacie...
- Dawid mało co nie wylał herbaty a mina Bartka była mistrzowska, nie wytrzymałam i zaczęłam się z nich śmiać.
- No i z czego się śmiejesz? 
 -Z was hahahhaha 
- Zapłaciłaś im? 
- nie hahahha
 -I tak poszły bez żadnego słowa? 
 Jacy oni są naiwni, dłużej już nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać głośniej.
-Ej ty nas przypadkiem nie wkręcasz? - spytał zażenowany Dawid 
-Dobra wkręciłam was ale żebyście widzieli swoje miny, tak na prawdę przyprowadziła was Olga
- Mała ja cie kiedyś zamorduje! - westchnął mój brat 

 *oczami Dawida*
 Siedzieliśmy w kuchni i sklejaliśmy całą imprezę, Blanka przez cały czas się z nas śmiała. Skończyłem śniadanie i chciałem włożyć naczynia do zmywarki ale dziewczyna była szybsza i mi je zabrała. 
- Dziękuje ale wiesz umiem włożyć naczynia do zmywarki - powiedziałem jej i usiadlem na miejscu
- Może i umiesz, ale jesteś gościem - odpowiedziała po czym uśmiechnęła się uroczo.
- Przepraszam, że to powiem ale chyba powinieneś się iść ubrać, za chwilę nasza mama powinna wrócić 
-Może i masz rację, przepraszam już idę.
Wszedłem do pokoju dziewczyny i szukałem swoich ubrań, gdzie ona je położyła. Nigdzie nie mogłem ich znaleźć więc postanowiłem iść po dziewczynę. Na dole stały walizki chyba ich mama przyjechała na weekend, nie jestem pewny czy powinienem tam iść, dobra trudno. Wszedłem do kuchni i nagle wszystkie oczy były skierowane na mnie
 - Blanka bo nie mogę znaleźć ubrań, gdzie je położyłaś? - widziałem jak dziewczynie robi się niezręcznie i jak jej policzki przybierają koloru a jej mama zmierza mnie wzrokiem. Dziewczyna złapała mnie za rękę i szybkim krokiem zaprowadziła do pokoju trzaskając przy tym drzwiami.
 - Ej co ci jest? 
 - Mówiłam ze masz się ubrać! Będzie piekło teraz!
 - No chciałem ale chyba ty nie chcesz ..
- Dlaczego?
 - Bo mi gdzieś ciuchy schowałaś! - powiedział niewinnie
 - Leżą na fotelu pajacu !
-Ooooo! nie podoba mi się to słownictwo! Za młoda jesteś! - uśmiechnąłem się do niej i pościłem oczko po czym zabrałem ciuchy i zacząłem się ubierać. 
 - Jestem gotowy, to co idziemy się przedstawić? 
*Oczami Blanki*
 Dlaczego musiał akurat wyjść z tego pokoju, wystarczyło krzyknąć. 
 -Idziemy ale przyszykuj się na przesłuchanie! 
W kuchni rozmowa trwała na całego, ale kiedy weszliśmy mama zamilkła, zaczęła zmierzać wzrokiem Dawida.
 -Kim ty jesteś młody człowieku- oho.. zaczęło się
- Jestem Dawid, kolega Bartka i ..- chciał dokończyć ale mama mu przerwała
- Tylko mi nie mów, że jesteś chłopakiem Blanki! 
- Nie jestem proszę pani, znamy się od wczoraj - po tych słowach mama się uspokoiła 
-To dobrze, ale jeżeli znacie się od wczoraj to co tu robiłeś w bokserkach i dlaczego twoje ciuchy były u niej w pokoju? - kurcze myślałam że da sobie spokój
 -Wie pani wczoraj.... - chciał dokończyć ale musiałam mu przerwać wydał by ich a tego nie chcemy! - Mamuś daj spokój, przyszedł wczoraj do Bartka i zasiedzieli się  się trochę i nocował u nas 
- No dobrze, niech wam już będzie - ulżyło mi.
-Chodź mamo, zrobimy kawe i pokroimy ciasto-odciągnęłam ją żeby nie wracała już do tematu Dawida. 
*Oczami Bartka*
Uf, na szczęście Blanka się nie wygadała, wiedziała że gdyby mama się dowiedziała na pewno ona musiałaby wracać do Kołobrzegu, naszego rodzinnego miasta czego nie chciała, bo tutaj u mnie miała luz no i oczywiście wiele możliwości jeśli chodzi o szkołę. Ja też nie chciałem bo za to że ze mną mieszkała zawsze sprzątała dom i gotowała jeśli tylko miała czas.
Wiele rodzeństw się kłóci i tak dalej ale my nie, może to za sprawą bardzo małej różnicy wieku?W końcu to tylko rok.
Siedzieliśmy w salonie gdy mama z Blanką robiły kawe.
-Fajnie wczoraj było co?-zaśmiałem się
-No, musimy to kiedyś powtórzyć!
-Nie ma sprawy, jak będziesz miał czas to zgłoś się do mnie.
-Dobra, tylko teraz to robimy jakąś dużą domówkę.-powiedział
-Będziemy mieć nawet okazje do zrobienia imprezy!
-Czemu okazje ?
-Mam urodziny za 5 dni, dlatego moja mama mam przyjechała.
-Aaaa, no to idealnie!