wtorek, 17 lutego 2015

Rozdział 5

Mamy nadzieje, że rozdział Wam się spodoba.Komentujcie <3 /M&D
________________________________________________________

   *Oczami Blanki*
Zjedliśmy śniadanie i zaczęliśmy się zbierać. Wrzosek wziął auto Bartka więc musieliśmy wracać busem razem z całym bandem. Pożegnałam się z wszystkimi i weszłam do pojazdu. Było wolne miejsce obok Igora więc postanowiłam że tam usiądę.
-Mogę?-zapytałam dla upewnienia.
-Jasne, siadaj.-uśmiechnął się
-Fajny ten wasz bus -zaśmiałam się
-No wiadomo.. -również się zaśmiał
-Nie wiesz gdzie Dawid?-dodał
-Nie, skąd mam wiedzieć.. na fajce pewnie.-wstałam żeby ściągnąć bluzę.
-No nie wiem.. to co dziś zobaczyłem-głupkowato się uśmiechnął
-Wygłupialiśmy się tylko..
-Jasne
-Pomiędzy mną a Dawidem nic nie ma.. rozumiesz..? -podniosłam głos
-Spoko, nie spinaj się. Żartowałem tylko -odpowiedział spokojnie.
Przerwał nam Kwiatkowski który właśnie wszedł. Mam nadzieje że nie słyszał o czym rozmawiamy.
-Usiądę za Tobą -powiedziałam do Igora po czym przełożyłam torebkę dwa miejsca do tyłu i usiadłam tam.
-Pokłóciłaś się z nim? -podszedł do mnie Dawid
-Nie -pisnęłam
-To dobrze -odparł i wrócił na swoje miejsce

                                                                          ***
Minęło kilka dni od koncertu, dziś Bartek leci na Malediwy razem z Olgą. Będę sama w domu, no nie taka sama bo Igor z Dawidem i Wrzoskiem będą mnie odwiedzać. Codziennie któryś będzie u mnie spał, żebym nie była sama.
Przyjechaliśmy na lotnisko spóźnieni, pożegnaliśmy się, chwile jeszcze czekaliśmy aż znikną gdzieś w odprawie po o czym wróciliśmy do domu mojego brata.
-Słuchajcie, może idziemy gdzieś to klubu albo coś?-zapytał Kwiatkowski
-No okej-wszyscy się zgodziliśmy
-Tylko się przebiorę-wstałam i poszłam zmienić ciuchy.
-Dobra, jestem gotowa- zeszłam na dół do chłopaków


 -Tylko Bartek pojechał i od razu się inaczej ubierasz- poruszał brwiami w dół i w górę rozbawiony Igor
-Mogę się przebrać w dresy..
-Oj nie, w tej miniówce wyglądasz lepiej -wyszczerzył się.
Ubraliśmy buty i wyszliśmy z domu. Podjechaliśmy jeszcze na chwile pod dom Dawida bo coś tam potrzebował.

                                                                      ***
Już od jakiś 20 minut byliśmy w klubie, ja rozmawiałam z Wrzoskiem a Igor i Kwiat byli na gdzieś parkiecie. Nieźle się bawili, widziałam jak koło Kwiatkowskiego krąży jakaś laska, a on cały czas ją spławiał.
-Chodź na chwile.-pociągnął mnie Pilewicz 
-Co chcesz?
-Widzisz tą dziewczynę obok Dawida? Ona nie daje mu żyć. Możesz podejść do niego i udawać jego dziewczynę ?
-Yyy?! -Nie wiedziałam co powiedzieć
-No zrób to dla niego
-Pierwszy i ostatni raz żeby mi to było.. -westchnęłam 
Szłam właśnie do niego, ona chyba mnie zauważyła i szybko się do niego przykleiła.

    *Oczami Dawida*
Pilewicz namówił Blankę żeby udawała moją dziewczynę. To chyba najlepszy sposób na to by ta laska się ode mnie odwaliła. Gdy Blanka do nas podeszła, ona momentalnie się do mnie przytuliła.
-Ej, odwal się od niego-oderwała ją ode mnie
-Bo co?-rzuciła wrednie
-Bo to mój chłopak!-krzyknęła Kukulska
-Uważaj bo ci uwiężę.. -prychnęła
-Nie wierzysz? To patrz- rzuciła po czym namiętnie mnie pocałowała, żeby wyglądało to bardziej przekonywająco pogłębiłem pocałunek i złapałem ją w talij. Może to dziwne ale gdy się oderwała ode mnie... chciałem więcej. Miałem miliard motyli w brzuchu.
-I co? Wierzysz teraz?-uśmiechnęła się sukowato i nie czekając na jakąkolwiek odpowiedź pociągnęła mnie za nadgarstek w stronę baru.
-Dzięki-uśmiechnąłem się do niej.
-Spoko... wisisz mi coś -zaśmiałam się
-Co?
-Jak ja będę potrzebowała pomocy to ty też mi wtedy pomożesz, niezależnie od sytuacji.
-Nie ma sprawy -odparłem
-Ok, to chodź, może zatańczymy co?
-Jasne
   Nawet możemy coś więcej -mówił mi mój umysł. Jednak głupi jestem!, ona  podoba się Igorowi, nie będę zabierał dziewczyny mojemu najlepszemu przyjacielowi.
Byliśmy jeszcze z 2 godziny w tym klubie i wróciliśmy do domu. Dziś miałem spać u Blanki ale odstąpiłem Igorowi. Chciałem jakoś odpocząć, może gdy nie będę jej widział kilka dni to zauroczenie wygaśnie?
    *Oczami Blanki*
Dziwnie czułam się po tej całej akcji, nie mogłam przestać myśleć o tym pocałunku, ale przecież musiałam się opanować bo to jest Dawid Kwiatkowski, więc postaram się nie myśleć o nim. Widziałam też, że zrobiło mu się niezręcznie i pewnie dlatego zamienił się 'dyżurem' z Igorem. Dobra to już nie ważne, pożegnaliśmy się z nimi i razem z Pilewiczem weszliśmy powoli do domu.
- Napijesz się czegoś?  - spytałam kiedy weszliśmy już do kuchni.
- Nie dziękuje, gdzie jest łazienka?
Pokazałam mu pomieszczenie i udał się do niego,a ja usiadłam na kanapie w salonie i zaczęłam ogarniać internety.
- Ty też cały czas w telefonie siedzisz? - zażartował Igor, który stał w drzwiach, nie słyszałam kiedy nawet tu przyszedł.
- Nie, przepraszam, pójdę przyszykować Ci łóżko.
Udałam się do pokoju Bartka, pościeliłam łóżko i ogarnęłam lekko pokój. Wróciłam do salonu gdzie leciał jakiś film w telewizorze.
- Co oglądasz ?
- Nie wiem nawet, jakiś horror leci,oglądasz ze mną? - spytał Igor
-Jasne, wezmę jakieś paluszki czy coś i zaraz przyjdę.
Wzięłam jakieś słodkości z szafki i wróciłam na kanapę obok Pilewicza. Oparłam się o niego i wpatrzyłam się w film.
Gdy się skończył włączyliśmy następny i jeszcze następny. Było około 6 nad ranem.
-Dobra, ja się poddaję - zaśmiałam się -idę spać- dodałam
-Dobra, ja w sumie już nie idę spać. Za 2 godziny muszę z Kwiatkowskim jechać na koncert.
Weszłam pod kołdrę i momentalnie zasnęłam.

                                                                      ***
-Halo, Ziemia do Blanki - krzyczał i machał ręką przed moimi oczami Dawid.
-Jezu, daj żyć- schowałam się pod kołdrę.
-Wstawaj, śniadanie już jest!
-Człowieku.. ja 2 godziny temu położyłam się spać.
-Nie obchodzi mnie to, wstawaj jeść chudzielcu bo zaraz jedziemy.
-Co? Gdzie jedziemy ?
-No na koncert, Igor ci nie mówił ?
-A rzeczywiście - przypomniało mi się
-Chodź- ściągnął ze mnie kołdrę
Wszystko fajnie, tylko jak się kładłam nie miałam siły już się przebierać w piżame dlatego położyłam się w bieliźnie. Kurwa, ile razy on mnie jeszcze tak zobaczy....
Szybko zarzuciłam na siebie z powrotem tą cholerną kołdrę i unikałam jego wzroku.

        *Oczami Dawida*
Zrzuciłem z niej kołdrę żeby szybciej wstała ale.. ona była w samej bieliźnie. Mi tam pasuje, jej ciało było idealne.
-Ty śpisz na golasa? zaśmiałem się
-Ym, nie, tylko nie miałam siły założyć piżamy dzisiaj. -zawstydziła się
-Luzik, to ubierz się i chodź w końcu na dół- powiedziałem i zszedłem do kuchni.
         *Oczami Blanki*
Zjedliśmy śniadanie po czym wyszliśmy na dwór poczekać na busa, którym miał przyjechać Wrzosek z całym bandem.
Siedzieliśmy na ławce, Igor to chyba nie potrzebuje spania.. wygląda jakby przespał cały dzień, a ja.. co chwile ziewałam i już prawie tam zasypiałam
-O, jadą wreszcie-krzyknął Pilewicz
Wsieliśmy do czerwonego busa, kierowałam się w stronę jakiegoś wolnego miejsca ale Dawid pociągnął mnie na sam tył, na jego tron(?)
-Możesz się tu przespać, masz jakąś godzinę.
-Oki, dzięki-uśmiechnęłam się 

      *Oczami Dawida*
Normalnie to nikomu nie pozwalam się tam kłaść no ale.. po pierwsze naziewała by się na śmierć, po drugie wyglądałby jak wampir a po trzecie.. szkoda mi jej, niech się wyśpi biedactwo. 
Dojeżdżaliśmy już do miasta, w którym miał być koncert więc poszedłem obudzić Blankę.
-Ej, już prawie jesteśmy na miejscu.-usiadłem obok niej 
-Dawid, nie chce mi się wstawać stąd -jęknęła błagalnie ale słodko i położyła swoją głowę na moich kolanach.
-Leń-uśmiechnąłem się-chodź zaprowadzę cie do mojego pokoju hotelowego i tam będziesz mogła się porządnie wyspać wreszcie. 
-Dobrze- odwzajemniła mój uśmiech.
Wziąłem ja na ręce bo nie była nawet w stanie otworzyć oczu. 
- Dawid co ty robisz ? - spytała łapiąc mnie za szyję i przytulając się do mnie, czułem jak ciepło jej ciała przenika w moje, była taka malutka w moich rękach. 
- Niosę cie na górę pani- odpowiedziałem z uśmiechem i otworzyłem drzwi od pokoju. Położyłem delikatnie dziewczynę, przykryłem ja kołdrą i lekko pocałowałem w czoło.
- Wracam za parę godzin spij dobrze- szepnąłem jej do ucha na co tylko się uśmiechnęła i przytuliła do poduszki. 
                                                                    *** 
Wróciłem do pokoju po próbie, oczywiście pokłóciłem się z Igorem o Blankę, ale to nie moja wina, że ta dziewczyna nie daję mi spokoju od pewnego czasu. Zamknąłem po cichu drzwi i wszedłem do środka, nadal spała, zrobiłem jej zdjęcie i dodałem na instagrama. Wziąłem szybki prysznic i chciałem się jeszcze przespać przed koncertem ale było tylko jedno łóżko więc musiałem położyć się koło niej. 
      *Oczami Blanki* 
Obudziło mnie jakieś trzaskanie w pokoju i czyjeś krzyki, otworzyłam oczy i osiadłam na łóżku po czym zauważyłam Dawida siedzącego obok mnie i Igora który stał przy oknie .
- Czego się tak drzecie? 
- Nie ważne, za dwie godziny masz koncert pośpiesz się lepiej.- powiedział oschle Pilewicz i wyszedł 
- A jego co ugryzło? - spytałam i spojrzałam na Kwiata który robił coś w telefonie.
- Zobaczył jak razem śpimy i dostał szału, nic wielkiego - powiedział i wstał 
- Powinnaś chyba iść do łazienki- spojrzał na mnie 
- Uważasz, że nieładnie wyglądam? - spytałam z uśmiechem 
- Zawsze ładnie wyglądaaaa, nie nic 
Zdziwiłam się tym co powiedział, nie mogłam zrozumieć co tak na prawdę miał na myśli, wzięłam ciuchy z torby i poszłam do łazienki. 
                                                                  ***
-Możemy już iść-powiedziałam wchodząc do pokoju w którym siedział Kwiatkowski.
-Dobra, tylko bluzkę przebiorę
Ściągnął koszulkę a ja mało co nie zemdlałam.. idealnie wyrzeźbione mięśnie. Patrzałam się jak głupia na jego brzuch.
-Co?-spytał ciekawy o co mi chodzi
-Nic, chodzisz na siłownie?
-No tak, staram się regularnie -zaśmiał się
-O to musimy kiedyś się razem wybrać, bo mam zamiar zacząć ćwiczyć w końcu-westchnęłam
-Ty? Ćwiczyć?
-No, a co w tym dziwnego?
-A no tak, zapomniałem że ważysz 100 kilo i się podnieść nie umiesz
-O czym ty mówisz?
-Ty ważysz z 45 kilo.. i się jeszcze odchudzać chcesz?
-Odezwał się ten co ma 100.. 
-Ja jem codziennie w maku, muszę to jakoś spalić -zaśmiał się
-Dobra, dobra.. chodź lepiej po się spóźnisz na swój koncert Kwiatkowski.
-Ja się nigdy nie spóźniam..
-A no tak.. przecież ty idealny jesteś.-powiedziałam z sarkazmem
-A nie?
-Idź lepiej -popchnęłam go w stronę drzwi.
_____________________________________________________
KOMENTUJCIE <3

3 komentarze: