niedziela, 15 lutego 2015

Rozdział 4

W jeden weekend dodałyśmy 2 rozdziały, chyba się cieszycie co ? :D Mamy dużo pomysłów na nowe rozdziały więc powinny się częściej pojawiać :D ! <3 Dziękujemy że jesteście <3 /M&D
________________________________________________
Stał tam Bartek. Zdziwiony tym co robimy bo pewnie to wyglądało na coś więcej niż łaskotanie. Bartek nie lubił Przemka więc nie kipiał radością.
-Co ty tu robisz?-zapytałam gdy Przemek ze mnie zeszedł.
-Przyjechałem po ciebie.
-Ale ja nie chce jechać.
-Nie gadaj tylko się pakuj-powiedział spokojnie
-Idź stąd! Przyjadę wieczorem pociągiem.
-Nie, chodź!-nalegał
-Blanka, nie przejmuj się, jedź, jeszcze będzie okazja żeby się spotkać.-wiedziałam że nie chce żebym jechała.
-No dobra-powiedziałam smutno
Godzinę później byliśmy już w drodze do Warszawy, to znaczy.. tak mi się zdawało.
-Chyba kierunki ci się pomyliły-powiedziałam
-Nie, jadę w dobrym kierunku-uśmiechnął się
-Ale do Warszawy jest inna droga
-Ale my nie jedziemy do Warszawy.
-Jak to? To gdzie?-zdziwiłam się
-Niespodzianka-jeszcze bardziej się uśmiechnął.
Nie pytałam nawet jaka ta niespodzianka bo i tak bym się nie dowiedziała.
Wygodnie siadłam, a raczej się położyłam i zasnęłam.
                                                                        ***
Obudziłam się, popatrzałam przez przednią szybę, liczyłam na to że znajdę tam jakiś drogowskaz i w końcu dowiem się gdzie jedziemy. Ku mojemu zdziwieniu znalazłam, byliśmy 2 kilometry przed Gorzowem Wielkopolskim. Po chwili dotarło do mnie że Dawid kiedyś wspominał o tym mieście.
-Co będziemy tu robić?
-Zobaczysz- zaśmiał się mój brat
Podjechaliśmy pod jakiś klub, była tam masa dziewczyn, śpiewających, krzyczących, piszczących i Bóg wie co jeszcze. Przeraziłam się ale Bartek złapał mnie za rękę po czym weszliśmy przez backstage. 
Otworzył jakieś drzwi, szliśmy jakimś korytarzem
-Stań sobie tutaj z boku tak żeby ci nic dziewczyny nie zrobiły-wskazał miejsce na samym początku, koło sceny po lewej stronie..-poczekaj tu-dodał i wyszedł.
Chwile potem zaczęły wbiegać te dziewczyny które stały przed budynkiem. Zaraz rzuciły się na pierwszy rząd. Stałam zboku a i tak byłam przez nie przyciśnięta.
Po chwili zaczęła lecieć melodia piosenki, wszyscy zaczęli piszczeć i krzyczeć.
Zaczęliśmy odliczać.. na scenę wbiegł Dawid. Na powitanie rzucił krótkie "siema Gorzów", słodko się uśmiechnął po czym zaczął śpiewać.

                                                                      ***
Nie wiedziałam, że on ma tyle fanek, i to w dodatku takich wiernych. Nagle zaczęła rozbrzmiewać melodia do "miliony monet", nie wiedziałam o co chodzi... przedtem głośno piszczały ale teraz to już można ogłuchnąć.
-To co? Kto chce na scenę? -odezwał się Kwiatkowski
Te wrzaski były nie do opisania.
-Dobra, teraz cisza.-zaśmiał się - chodź ty, wskazał na jakąś dziewczynę  z drugiego rzędu.
Ochroniarze szybko ją przenieśli na drugą stronę barierek, wskoczyła na scenę i mocno wtuliła się w Dawida.To tak słodko wyglądało.
-Siadaj tu-podał jej krzesełko, była cała zapłakana, trzymał go za rękę.-
-Na sceną chciałbym zaprosić jeszcze jedną osobę. Ten koncert był dla niej niespodzianką, ode mnie i od jej brata. Blanka, chodź. -Spojrzał na mnie po czym się uśmiechnął.
Kilka minut później weszłam na scenę, przytuliłam go i siadłam na krzesełko obok tej dziewczyny.

                                                                     ***
Chyba wszystkie złości mi minęły, zrozumiałam, że chcieli dobrze.
Po koncercie poznałam Karoline, Magdę Głuszko, Igora, Sebastiana, Daniela,Grzesia,Herman, Julkę .. i wielu innych przyjaciół Kwiatkowskiego. Sprawiali dobre wrażenie.
Siedziałam na kanapie rozmawiając z Magdą i Igorem, polubiłam ich, z całego Aloha Teamu są chyba najbardziej rozgarnięci haha.
-To co, może jakaś impreza ?-zapytała dziewczyna
-Nie, nie mam ochoty dzisiaj, jestem zmęczona -oparłam się o jej ramię.
-No to może idziemy do mnie? Mam dom wolny.
-To jest dobra propozycja -zaśmiałam się.
-To co? Idziemy ? -odezwał się Igor
                                                                   ***
Po 30 minutach wszyscy się zebraliśmy i wsiedliśmy do dwóch taksówek.
-Fajna okolica - uśmiechnęłam się
-No tak, ale niekiedy niebezpieczna - okręciła głowę w moją stronę.
-E tam niebezpieczna..nic tu takiego specjalnego się tu nie stało-oparł Pilewicz
Po paru minutach weszliśmy do domu i siedliśmy na kanapie, chłopacy włączyli jakiś film. Nie wszyscy chcieli coś oglądać i poszli spać. Zostałam ja, Daniel i Grzesiu.
Oczy mi się same zamykały więc położyłam głowę na zagłówku i zasnęłam.
Przebudziłam się jakoś 15 min później, a zdawało mi się że spałam z 2 godziny.
Spojrzałam na ekran, na moje nie szczęście była akurat scenka gdzie jakiś koleś gwałcił dziewczynę. Od razu wszystko mi się przypomniało, momentalnie wybiegłam z salonu.. chłopacy pewnie się zdziwili ale nie zwracałam na to uwagi.
Wbiegłam to pierwszego lepszego pokoju, było w nim ciemno, widać było tylko kanapę którą oświecała latarnia z ulicy.
Nie oświeciłam nawet światła tylko siadłam na kanapę i zaczęłam płakać.
   
     *Oczami Dawida*
Spałem w pokoju, ale ktoś mi to przerwał. Byłem zaspany więc dopiero po chwili dotarło do mnie że nie jestem sam w pokoju. Wstałem z łóżka i podszedłem do kanapy. Siedziała tam Blanka, bardzo się przestraszyła gdy mnie zobaczyła.
-Ty płaczesz?Co ci zrobili?-ujrzałem jej całą mokrą twarz od łez
-Nic-pisnęła
-To dlaczego płaczesz?-nie dawałem jej spokoju
-Leciał film w telewizji.. i tam była dziewczyna którą... zgwałcili. - Mówiła szeptem
-Ej, ale już wszystko okej -przytuliłem ją
-Gdy sobie o tym pomyśle to nie wytrzymuje.
-Rozumiem -spojrzałem na nią i się uśmiechnąłem żeby dodać jej otuchy
-Dawid jaa.. przepraszam,chcieliście dobrze a ja uciekłam obrażona i nie chciałam nikogo słuchać.
- Spokojnie,już wszystko jest dobrze. Zapomnijmy o tym dobrze? - spojrzałem jej w oczy i uśmiechnąłem się szeroko
- To nie jest takie łatwe - odpowiedziała i wstała z kanapy.
- A ty gdzie? - spytałem kiedy chwyciła klamkę
- Muszę się czegoś napić,najlepiej czegoś mocniejszego - powiedziała i wyszła.
Wstałem szybko z kanapy i ruszyłem za nią. Po chwili znalazłem ją w kuchni stała przy lodówce i czegoś szukała.
-cholera - przeklinała cicho co mnie rozśmieszyło.
- Z czego się śmiejesz? Gdzie masz coś do picia?
Wyciągnąłem z szafki sok pomarańczowy i nalałem jej do szklanki. Dziewczyna spojrzała na mnie i podziękowała za sok po czym wskoczyła na blat i piła go po woli.
- Blanka nie możesz się dłużej tym zamartwiać, on jeszcze nas popamięta! - powiedziałem spokojnie i podszedłem do niej
- Nie już wystarczająco dużo zrobiliście, zaszkodzicie sobie jeszcze. - odpowiedziała spokojnie i podała mi szklankę.
- Nie za wygodna to jesteś? - zaśmiałem się i odłożyłem szklankę do zlewu.  Spojrzałem na dziewczyna która właśnie ziewała.
- Spać Ci się chcę?
Kiwnęła twierdząco głową,po czym oparła głowę o szafkę
-Tutaj spać nie będziesz,chodź ze mną! - złapałem ją za rękę i zaprowadziłem do swojego pokoju
- Dobra idę się przebrać, za raz wracam
Wyszła,a  ja przyszykowałem jej i sobie łózko. po chwili wróciła w krótkich spodenkach i bluzce przed pępek, widziałem już ja w samej bieliźnie,ale to tylko przez chwile,nie sądziłem ze ma takie wyrzeźbione ciało.
- co się tak patrzysz? - spytała speszona dziewczyna,która zauważyła ze gapiłem się na nią przez dłuższą chwile.
-nie nic,tylko ładnie wyglądasz.  - odpowiedziałem i uśmiechnąłem się do niej łobuzersko
- gdzie mam się położyć?
- tutaj - pokazałem jej swoje łózko które przyszykowałem
- a ty? - spytała zdziwiona
- jeżeli nie będzie ci przeszkadzać prześpię się na kanapie - powiedziałem i położyłem się z telefonem w reku
- nie, nie będzie,dziękuje - powiedziała po czym wskoczyła na łózko i położyła się.
Ogarnąłem internety i nawet nie wiem kiedy usnąłem.

     *Oczami Blanki*
Obudziły mnie jakieś krzyki z pokoju. Obróciłam się na drugą stronę i otworzyłam lekko oczy po czym zauważyłam Dawida,który siedział na łóżku i śpiewał jakaś piosenkę,znaczy bardziej to krzyczał niż śpiewał. Zaczęłam się z niego lekko śmiać, chłopak spojrzał na mnie i uśmiechnął się szeroko
- Dzień dobry, z czego tak się śmiejesz - spytał po czym zaczął znowu śpiewać tą piosenkę
- Cześć,hahaha,z ciebie, co ty robisz?
- Próbowałem cie normalnie obudzić bo jest śniadanie,ale nic nie działało wiec postanowiłem zaśpiewać
Nie wytrzymałam kolejny raz i zaczęłam się śmiać jak nienormalna
- To nie był śpiew tylko wycie - powiedziałam przez śmiech
- Pożałujesz tego - powiedział ,usiadł okrakiem i zaczął łaskotać.
-Dawid,proszę przestań - prosiłam a wręcz błagałam go żeby skończył.ale on jak to on nie mógł mnie posłuchać. Przestał na chwile i spojrzał się na mnie po czym ruszył ręka żebym coś powiedziała
- No dobra no przepraszam - powiedziałam z przybitą mina żeby dał mi wreszcie spokój.
Chłopak miał właśnie ze mnie zejść ale do pokoju wszedł Igor, zatrzymał się i patrz na to wszystko ze zdziwieniem.
-Yyyy, jak skończycie to chodzicie w końcu na dół, musimy się zbierać - powiedział zmieszany i wyszedł.
Spojrzałam na Dawida który był rozbawiony całą tą sytuacją,  uderzyłam go lekko w tył głowy żeby w końcu zszedł.
___________________________
KOMENTUJCIE <3

6 komentarzy: