piątek, 13 lutego 2015

Rozdział 3

Jest nowy rozdział, z góry jak zawsze przepraszamy za jakiekolwiek błędy.
PS. Te Sety z ubraniami które dodaje robię sama więc doceńcie to haha :D , może nie zbyt mi to wychodzi ale staram się!/M
Miłego czytania <3 i komentujcie <3 /M&D

___________________________________________________________
-Bartek, nic nie wiesz...
- Ludzie dlaczego tak się drzecie? - powiedział zdezorientowany Dawid
- Co ty tu kurwa robisz? -Krzyknął na niego Bartek ale Olga złapała go za rękę i wyprowadziła z pokoju.
Słyszałam urywki ich rozmowy, wszystkie wspomnienia wróciły, wczoraj ... nie chce pamiętać tego dnia. Podeszłam do okna, schowałam twarz w dłonie i zaczęłam cicho płakać
- Ej, ej mała wszystko będzie dobrze zobaczysz!
Powiedział z troską Dawid który podniósł się do pozycji pół siedzącej.
-Chodźcie na śniadanie-zawołał z dołu Bartek, jego głos był już spokojny.
-Zaraz -odkrzyknął Kwiatkowski
                                                                           ***
Po śniadaniu w ciszy oglądaliśmy jakieś duperele w telewizji bo nic konkretnego nie było. Dawid musiał iść bo dzwonił do niego menager a Olga też musiała coś pozałatwiać. Stwierdziliśmy że razem z moim bratem pójdziemy do kina, nie szłam dziś do szkoły więc i tak nudziłabym się w domu.
Wypiliśmy po kawie, żeby się jakoś obudzić i wyszliśmy z domu.
-Idę po popcorn, chcesz coś? -powiedział
-Nie-pisnęłam
-Dobra to zaczekaj tu.
Chwile później byliśmy już przed wielkim ekranem, film to totalny spontan, nawet nie wiedziałam jaki ma tytuł.
-I co? Podobało się-uśmiechnął się
-Ejj, żyjesz?-dodał, ponieważ milczałam
-Co się dzieje?-dopytywał
-Cały czas o tym myślę -spuściłam głowa w dol
-O Dawidzie?
-Nie! O tym co zrobił Szymon..
-On tego pożałuje, niech tylko go spotkam
-Ale..
-Nie ma żadnego ale!-przerwał mi.

                                                                               ***
*Oczami Bartka*
Wczoraj od razu po powrocie z kina napisałem do Dawida że musimy coś zrobić z tym typem.. Jakby jej wtedy coś zrobił to teraz chyba bo go nie było w świecie żywych.Wreszcie mi odpisał

 *Od: Dawid*
-Dobra, za 30 min u niego pod blokiem.

Nic nie odpisałem tylko zacząłem się szykować.
-Gdzieś wychodzisz?
-No, idę na chwile, muszę coś załatwić.
-Tylko nie mów że do Szymona..
-Nie, to coś innego -skłamałem i wyszedłem z domu.

                                                                              ***
Szliśmy w stronę klatki schodowej bloku w którym mieszkał Szymon. Nie musieliśmy się nawet trudzić żeby zszedł na dół bo siedział na ławce przed budynkiem z jakimiś laskami
-O, te też chcesz przeruchać? -prychnął Dawid
-Po co tu przyszliście? -Widać było że się przestraszył na nasz widok
-Ty wiesz po co-krzyknąłem
-Ejejej zluzujcie.
-Jednak chyba nie pamiętasz co się stało u mnie na urodzinach..
-Walcie się-wstał i podszedł do nas
Wziąłem zamach i walnąłem go prosto w twarz z pięści.
-Pojebało cie?-krzyknął trzymając się z nos
-Spróbuj się jeszcze raz się do niej zbliżyć to będzie mocniej bolało
Zwinęliśmy my się z tamtą szybko i weszliśmy do jakiegoś baru trochę odreagować.
-Ej, a ty coś z Olgą? Bo w twoje urodziny spała wtulona u ciebie na kolanach-zaśmiał się
-Nie wiem, w sumie czuje coś do niej ale nie wiem czy ona do mnie też
-To jej spytaj!
-Łatwo ci powiedzieć...
-E tam, dasz rade, jak nie spróbujesz to nie będziesz wiedział
-Przemyśle to - upiłem trochę piwa z kufla.
-Chyba u ciebie zostawiłem bluzę ostatnio, jak będziesz kiedyś do mnie szedł to przynieś mi ją.
-No to chodź teraz do mnie, obejrzymy jakiś film przy okazji.
-No dobra, w sumie nic dzisiaj nie mam zaplanowanego.

                                                                           ***
Weszliśmy do domu, była cisza, Blanki chyba nie było. Mam nadzieje że się nie dowie o tym jak postraszyliśmy tego idiotę.
Rozebraliśmy krótki i siedliśmy przed telewizor, nagle z góry zbiegła moja siostra, była rozwścieczona, oho... no to już wiedziałem co się szykuje.
                        
*Oczami Blanki*
Szymon do mnie napisał że ci debile go pobili.. ma złamany nos, nawet wysłał mi zdjęcia z całej tej akcji. Dawid obiecał mi że nic mu nie zrobi.. i co? Zawiodłam się na nim.
-On ma przez was złamany nos!-krzyknęłam
-Zasłużył sobie-burknął Bartek
-Był pijany...
-Nie broń go-powiedział spokojnie Kwiatkowski
-On teraz może iść z tym na policje! Możecie mieć problemy!- byłam mocno wkurzona
-Daj spokój- odezwał się Bartek,powiedział to tak obojętnie jakby zerwał nic się nie stało.
Pobiegłam na górę i zaczęłam się pakować, muszę od tego wszystkiego odpocząć, pojadę na kilka dni do rodziców jutro z samego rana.
*Oczami Dawida*
-Idę z nią pogadać, zawaliłem trochę -westchnąłem i skierowałem się do jej pokoju.
Otworzyłem drzwi i mocno się zdziwiłem.
-Czemu się pakujesz ? 
-Idź stąd - unikała mnie
-Wiem że nie dotrzymaliśmy obietnicy ale nie mogliśmy tego tak zostawić. Zastanawiałaś się co by było gdyby Olga cie nie usłyszała i nie zawołała mnie, ten koleś mógłby ci zdobić krzywdę.-powiedziałem spokojnie
-Wyjdź-nalegała
-Dobra, ale jak przestaniesz się pakować.
-Yhym- siadła na łóżko
-Nie bądź zła -uśmiechnąłem się i wyszedłem z pokoju w stronę salonu
-I co?
-Nie wiem, zaczęła się pakować
-Coo?-zdziwił się
-No tak
-Dobra, pogadam z nią jutro. Pewnie do rodziców jedzie.
-Nie wiem,nie powiedziała.
Obejrzeliśmy film i zacząłem się zbierać do domu.
*Oczami Blanki*
Rano wstałam, naszykowałam się i zjadłam śniadanie. O 9 mam pociąg do mojego rodzinnego miasta. Odpocznę trochę od tego hałasu Warszawy, odwiedzę rodziców, znajomych i moje stare miejsca.
-Jedziesz do rodziców?
-Tak-pisnęłam
-Kiedy przyjedziesz?
-W poniedziałek popołudniu.
-Czemu ciągle olewasz szkolę? Nie możesz tak robić...
-Dopiero od wtorku idziemy do szkoły bo coś tam remontują.-wzięłam jabłko do ręki i ugryzłam kawałek.
-Wiem że jesteś dalej obrażona ale musieliśmy zrobić z nim porządek. Nie pozwolę by ktokolwiek cię skrzywdził.
-Dobra, ja lecę pa
-Napisz jak zajedziesz i pozdrów rodziców!
Nic nie odpowiedziałam, wyszłam na dwór w kierunku stacji kolejowej.
Parę godzin w pociągu i byłam na miejscu, Kołobrzeg to piękne miasto. A szczególnie wiosną i latem. 
-Momo!-zawołałam otwierając drzwi.
-Ooo jaka niespodzianka!-ucieszyła się moja rodzicielka.
-Mam wolny poniedziałek, więc pomyślałam, że opłaca się przyjechać-przytuliłam ją-A gdzie tata?-dodałam
-Zaraz przyjdzie, jest u sąsiada. Siadaj dam ci obiad!
Zjadłam szybko, byłam bardzo głodna, w końcu pare godzin nie jadłam. W między czasie przyszedł mój tata. Przypomniało mi się jak jeszcze tu mieszkałam, moi wszyscy przyjaciele, nasz wspólne podwórko. Tęsknie za tym ale w Warszawie też nie jest najgorzej.
Weszłam do mojego starego pokoju, było tam pełno zdjęć na ścianach, wszystko perfekcyjnie poukładane na półkach, klapnęłam na łóżko ale postanowiłam jednak że jeszcze się umyje przed spaniem.
Następnego dnia postanowiłam że odwiedzę mojego starego przyjaciela, Przemka. Zawsze dobrze się dogadywaliśmy ale odkąd zaczęłam mieszkać w Warszawie jakoś straciliśmy kontakt. 
-Halo? Przemek?
-Blanka? Wow żyjesz.. 
-Czemu miałabym nie żyć?-zdziwiłam się 
-Yyy nie wiem, dawno się nie odzywałaś.
-Mam dużo nauki.. nowa szkoła, muszę doganiać z tematami. 
-Aaa-westchnął smutno.
-Ale jestem teraz w Kołobrzegu, jak chcesz to możemy się spotkać. 
-Z tobą zawsze-zaśmiał się. 
-Oki to przyjdź do mnie tak za godzinę. Jutro już wyjeżdżam więc chce dziś z nim spędzić cały dzień. Zjadłam śniadanie i poszłam do mojego pokoju, klapnęłam na łóżko i już chciałam włączyć telewizor ale otworzyły się drzwi
-Czeeeść - przytuliłam go 
-Co tam u ciebie? 
-Dobrze nawet, a co u Was?
-Jakoś się trzymamy. Nudno bez ciebie-posmutniał. 
-Mi bez was też.. -Masz tam jakiś znajomych? 
-Tak, nawet fajni ci Warszawiacy-zaśmiałam się 
-Kiedy wracasz do Kołobrzegu? 
-Nie wracam, chyba tam będę studiować!
-Aaa-jeszcze bardziej posmutniał Przemek kiedyś wyznał mi miłość, ja jej nie odwzajemniłam, kocham go ale jak przyjaciela. Nic więcej pomiędzy nami nigdy nie będzie. 
-Co robimy?-zmieniłam temat 
-Hmm może pójdziemy ba spacer a później przyjdziemy do mnie i obejrzymy jakiś film? 
-No dobra!-Uśmiechnęłam się
 Spacerowaliśmy, wygłupialiśmy się i rozmawialiśmy o wszystkich jak za dawnych czasów. Weszliśmy do maka po jedzenie i wróciliśmy do mnie. Po tym długim spacerze rzuciliśmy się na łóżko. Włączyłam jakiś film i zaczęliśmy jeść.
-Masz, zjedz jesz ze to! -podał mi hamburgera. 
-Nie, dziękuje. 
-Masz to zjeść chudzielcu!
-Nie chce-błagałam go. 
-No to czeka cię kara -zaśmiał się zadziornie 
-Jaka?-zapytałam po czym wszedł na mnie okrakiem i zaczął mnie łaskotać po całym ciele. Nagle drzwi do pokoju się otwarły. Stał tam. Był mocno zdziwiony.




3 komentarze: